Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

Post świąteczny

 Przepraszam za wczoraj, już nadrabiam. Jako że to mój ostatni wpis w tym roku, to życzę Wam wszystkim wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku. I korzystając z okazji, kilka ogłoszeń parafialnych: Ze względu na pracę, oraz czas potrzebny na rozwijanie się w innych polach, od nowego roku wpisy będą tylko raz w tygodniu - celuję w sobotę, ale czasem może być też niedziela. Czemu? Primo - wróciłem do walenia w bębny (o perkusji w bloku napiszę jak cały system ogarnę, przetestuję i będzie dopięte) i chcę mieć trochę czasu na to. Secundo - Jakiś czas temu napisałem pierwszą wersję książki, która mam nadzieję stanie się moim debiutem literackim. Ale potrzebuję czasu na dopracowanie, a przede wszystkim - przetłumaczenie, gdyż jakoś prościej mi było zebrać myśli po angielsku. O książce opowiem, kiedy uda mi się ją wydać. A chcę to skończyć, bo mam już szkic drugiej i pomysł na trzecią. Także to chyba najbliższe co mam, do moich postanowień noworocznych. A Wy? Pozdrawiam i do zobaczenia w...

Napęd warp w układzie gwiezdnym

 Kontynuujemy motywy kosmiczne Na wstępie chciałbym wyjaśnić - mimo bycia w obozie Gwiezdnych Wojen, będę używał nazwy "napęd warp" - po pierwsze dlatego, że przyjęła się w dyskursie naukowym, po drugie - trochę lepiej oddaje jak taki napęd (wg. zasad Alcubierre'a) działa. No ale dobra, do brzegu. Zazwyczaj myślimy o podróży z prędkością światła (lub większej) w kontekście lotów międzygwiezdnych. Słuszna idea, ale prawda jest taka, że napęd warp byłby potrzebny nawet w obrębie naszego Układu Słonecznego, lub podobnych. Będę tu jednak posługiwał się tym, co znamy, bo mam konkretne przykłady. O co konkretnie chodzi? Już tłumaczę. Układ Słoneczny ma dużo większe odległości, niż nam się wydaje. Przywykliśmy do tego, że podróż międzyplanetarna w sci-fi to jak pojechać do miasta obok. No niekoniecznie. O ile się orientuję, to nawet najbardziej wydajna koncepcja napędu termojądrowego zabrałaby nas z Ziemi na Marsa w 45 dni. Nieźle, biorąc pod uwagę, że obecny czas to 4-6 miesięc...

Sfera Dysona - ciemno i zimno

 Dziś kosmicznie Za kilka dni oficjalnie zawita do nas zima. Już jest ciemno i temperatury mocno spadły, w związku z tym naszło mnie przemyślenie, na temat jednej z popularniejszych megastruktur rodem z science fiction - sfery/roju Dysona. A raczej na temat pewnych konsekwencji, jakie wiążą się z jej wybudowaniem, a o czym chyba nikt nie pomyślał, a przynajmniej ja nie znalazłem nic takiego. Także zapnijcie pasy i włączcie tarcze, bo dziś będzie to, co wszelkie "osobowości internetowe" lubią najbardziej - k o n t r o w e r s y j n i e . Na początek przypomnijmy czym jest sfera/rój Dysona. Jeśli wiecie, możecie pominąć ten akapit. Otóż sfera Dysona to hipotetyczna megastruktura (czyli ogromna budowla w kosmosie), która miałaby szczelnie otaczać gwiazdę tak, aby ściągać 100% jej energii promieniowania. Coś w rodzaju wielkiej bańki obłożonej od wewnątrz panelami słonecznymi (w ogromnym uproszczeniu). Jako że zamknięcie gwiazdy w sztywnej kuli jest, delikatnie mówiąc, uciążliwe d...

O konstruktach w sposób (nieco) bardziej ścisły

Uwaga, ostra nerdoza nadchodzi. Ostatnio naszły mnie przemyślenia, jak konstrukty rodem z DnD mogłyby działać w sposób nieco mniej magiczny. Nie pozbawiamy ich magii całkowicie, bo tak się nie da, ale znalazłem ciekawą obserwację. Zapraszam. No więc na bank słyszeliście o akcji, jak to grzybnia sterowała robotem. A jak nie o tym, to pewnie widzieliście jeden lub może nawet kilka filmików, gdzie ludzie podpinają elektrody do grzybów (takich normalnych, co w lesie zbieracie) i emitowane przez owocniki impulsy elektryczne sterują robotycznymi ramionami wyposażonymi w pałki, w ten sposób sprawiając, że grzyb gra muzykę. No o tym, że grzybnia (owocnik już mniej) przypomina wyglądem i działaniem mózg to słyszałem już dawno temu, ale teraz wyraźnie to widać. I pomyślałem sobie - "bingo, mózg warforge'a może być grzybnią". Teraz poszedłbym jeszcze dalej i w ogóle dał cały układ nerwowy w takiej formie. Oczywiście, nie wyklucza to użycia magii. Grzybnia przekazuje jedynie podstawo...

Formacje z fantastyki: krasnoludy-tarczownicy

 Powrót do dawnych postów Jakoś na początku istnienia bloga, opisałem dwie koncepcje na formacje wykorzystujące unikalne cechy paru gatunków znanych z fantastyki - centaurów i czterorękich. Dziś wracam do tematu, ale z nieco bardziej znajomej strony. Krasnoludzi, bo o nich mowa, mają również i swoje ciekawe cechy. A konkretnie dwie - porównywalną (lub czasem nawet większą) siłę do ludzi, przy jednocześnie dużo mniejszym wzroście. Jak więc mogą to wykorzystać? Po pierwsze - ściana tarcz. Wiem, że historyczność tego manewru jest ostatnio podważana, ale chyba mamy do czynienia ze zbytnim uogólnieniem. Czasami można odnieść wrażenie, że różni znawcy twierdzą, iż ściany tarcz nigdy w historii nie było. Otóż była. Problemem jest jej użycie we wczesnośredniowiecznej Europie, ale wojska antyczne doskonale tę formację znają - choćby grecka falanga czy rzymski "żółw" na tym się opierały. I tę taktykę mogą z ogromnym powodzeniem wykorzystać krasnoludzi. Jako że są tak samo silni jak lud...

Fighter ostateczny | Erpegowe buildy #9

Pierwsze na blogu "post scriptum". Dzisiejszy build to w zasadzie uzupełnienie "karabinu maszynowego" z zeszłego tygodnia, także przed zanurzeniem się w obecny post, polecam przeczytać poprzedni "Erpegowy build". Nie będę się więc powtarzał, że robimy Fightera Eldritch Knighta do 5.5e itp. Chociaż tak jak tydzień temu broń nie miała znaczenia, tak tutaj nie ma znaczenia podklasa (choć na koniec się odniosę do "karabinu maszynowego"). Stąd uważam te dwa buildy za komplementarne. Dziś bardziej skupiam się na broni oraz atutach z nią idących. Będzie też trochę o wyposażeniu defensywnym. No i podobnie jak w przypadku "karabinu maszynowego" - doprawiamy homebrew, ale dużo lżejszym niż tam. Żeby po prostu było ciekawiej. No to jedziemy. Uzbrojenie: Chcę wycelować w każdą wrażliwość, zatem mamy 3 rodzaje broni, każda robi inny typ obrażeń (piercing, slashing, bludgeoning) i każda ma jeszcze jakiś numer w sobie. -2x ręczna kusza (hand crossbow)...

Bretońskie Inspiracje #4 - perkusja neo-folk/folk metal

 Dzisiaj coś dla perkusyjnej braci Ostatnio kombinowałem ze swoją perkusją i chciałem uzyskać brzmienie zbliżone do folkowych bębnów, jakie słyszymy u Cecile Corbel, ale jednocześnie zrobić to tak, żeby nie stracić na klasycznym brzmieniu zestawu perkusyjnego. No i wymodziłem następujące rzeczy: Centrala - "big boom". Chciałem osiągnąć brzmienie jak wielkich bębnów orkiestrowych, względnie dawnych marszowych kotłów. Miało to być potężne dupnięcie basem, które by się niosło. Jak to osiągnąć? Po pierwsze - powlekany naciąg, względnie w stylu Fyberskyn. Paradoksalnie nie wielowarstwowy, bo to nam zrobi "kapeć". Najlepiej pójść w gruby, ale jednowarstwowy. Stroimy względnie nisko, ale też nie za nisko - potrzebujemy wyraźnego wybrzmienia. Na maksa luźny za to, może być naciąg rezonansowy. I teraz sekretny składnik - gruby i puchaty bijak do centrali. Chcemy efektu uderzenia malletem. Oczywiście wywalamy wszelkie tłumienie et viola - mamy to! Tomy - a'la bodhran. To ...

Powrót po latach do wrestlingu

Kolejny post z dedykacją dla mojej drugiej połówki Nie planowałem pisać tu o wrestlingu, a przynajmniej nie w najbliższym czasie. Ale że moja ukochana się dopominała tydzień temu o takowy post, no to niniejszym dowożę. Na wstępie - jak to się u mnie zaczęło. Oglądałem wrestling (oczywiście federację WWE) głównie w latach 2010-2011. Pierwsze co zobaczyłem, to program "WWE Superstars", który leciał wtedy u nas w telewizji. Pamiętam, że w środy. Pierwszą "walką", na jaką trafiłem byli Chris Jericho i Yoshi Tatsu. Stąd do dziś mam sentyment do obu zawodników i chwytu Boston Crab, którym wtedy się to zakończyło. Później odkryłem polską stronę WWE i zaczęło się oglądanie "RAW" i "SmackDown!" po angielsku, z polskimi napisami. Dużo to pomogło mi z angielskim, także coś jeszcze z tego wrestlingu wyniosłem. Nie pamiętam jakoś dużo akcji, ale co kojarzę, to feud Johna Ceny najpierw z Nexusem (najbardziej wkurzające... chłopaki w tamtym czasie), a później z...

Fighter-karabin maszynowy | Erpegpwe buildy #8

Wreszcie coś do 5.5e Dzisiejszy build będzie miał dwie wersje: RAW i dopaloną homebrew. Aczkolwiek nawet ta wersja RAW wymaga użycia starych atutów, więc tak czy tak - pogadajcie z Waszym Mistrzem Gry. No to bez przeciągania, zaczynamy! Obie wersje są zrobione pod DnD 5.5e i w obu wersjach gramy Fighterem Eldritch Knightem. W zasadzie nasza główna broń może być dowolna, jednak polecam łuk lub kuszę, żeby trzymać klimat ataku z dystansu. I teraz - wersja zgodna z zasadami: Tę wersję trzeba trochę pobudować, ale efekt mamy ten sam, tylko nieco później. Atut początkowy w zasadzie nie ma znaczenia, bo najważniejsze rzeczy dobieramy później: Spell Sniper (stary) lub stary Magic Initiate i bierzemy jako cantrip nieśmiertelny Eldritch Blast (a jakże). Jako że nowy Eldritch Knight może poświęcić jeden atak w turze na rzucenie cantripa, to robimy dokładnie to - i walimy Eldritch Blastem, czyli docelowo 4 ataki w cenie 1. I właśnie dlatego ten build nazywam "karabinem maszynowym" - 7 a...