Przejdź do głównej zawartości

Bretońskie Inspiracje #4 - perkusja neo-folk/folk metal

 Dzisiaj coś dla perkusyjnej braci

Ostatnio kombinowałem ze swoją perkusją i chciałem uzyskać brzmienie zbliżone do folkowych bębnów, jakie słyszymy u Cecile Corbel, ale jednocześnie zrobić to tak, żeby nie stracić na klasycznym brzmieniu zestawu perkusyjnego. No i wymodziłem następujące rzeczy:

Centrala - "big boom". Chciałem osiągnąć brzmienie jak wielkich bębnów orkiestrowych, względnie dawnych marszowych kotłów. Miało to być potężne dupnięcie basem, które by się niosło. Jak to osiągnąć? Po pierwsze - powlekany naciąg, względnie w stylu Fyberskyn. Paradoksalnie nie wielowarstwowy, bo to nam zrobi "kapeć". Najlepiej pójść w gruby, ale jednowarstwowy. Stroimy względnie nisko, ale też nie za nisko - potrzebujemy wyraźnego wybrzmienia. Na maksa luźny za to, może być naciąg rezonansowy. I teraz sekretny składnik - gruby i puchaty bijak do centrali. Chcemy efektu uderzenia malletem. Oczywiście wywalamy wszelkie tłumienie et viola - mamy to!

Tomy - a'la bodhran. To było ciekawe, bo jak uzyskać to charakterystyczne, stłumione brzmienie? Motyw z naciągami i strojeniem podobny - grube, ale jednowarstwowe membrany powlekane i strojenie do średniej wysokości dźwięku. Jak stłumić? Najprościej stary dobry patent Ringo Starra - przykleić taśmą ręcznik lub inną grubszą (ale nie puchatą!) szmatkę. Możecie usłyszeć ten właśnie patent w "Come Together" Beatlesów i sami ocenić. Tylko my musimy nastroić bębny nico wyżej. Co pomaga, to oczywiście również płytkie tomy i wywalenie dolnych naciągów.

Werbel - "bodhran ze sprężynami". To było w sumie najtrudniejsze, bo nie miałem wzorca brzmienia. Musiałem sam wykminić jaki werbel by do tego pasował. I finalnie wpadłem na koncepcję następującą: płytki, drewniany werbel, nastrojony dość wysoko, ale znów nie zbyt wysoko. Pomocne będzie, jeśli jest mniejszy - 13 lub nawet 12 cali (może bazować na piccolo?). Membrana dalej trzyma wzorzec - jednowarstwowa, gruba, powlekana. Naciąg na dole również gruby (dajcie spokój z Diplomatami) i nastrojony wysoko. Sprężyna wąska i mocno naprężona. Stłumić solidnym, szerokim pierścieniem. Powinniście uzyskać krótkie, suche brzmienie, praktycznie bez sustainu, ale też bez rzężących sprężyn.

Talerze - Pójdźmy w typowo jazzowy zestaw - cienkie i surowe, ale niezbyt duże. 13 cali hi-hat, 16 cali crash (najlepiej z dziurami, dla dodatkowego piachu) i  18 cali crash-ride wystarczą.

Akcesoria - wspominałem o pierścieniu tłumiącym na werbel - można go cudownie połączyć z tambo-ringiem. W ten sposób przy akcentach na werblu mamy od razu uderzenie w tamburyn. Podobny motyw można wykorzystać z tamburynem lub jingle ringiem na hi-hat. Z kolei crash-ride przyozdabiamy pięcioma lub sześcioma nitami. Jeśli nie chcecie się bawić w tamburyny na zestawie, to możecie zmonotwać sobie tamburyn nożny, ale ja preferuję mieć tak, jak opisałem, a ewentualne miejsce obok hi-hatu zagospodarować nożną cabasą - czasem grzechotka też się przydaje.

Et viola - z takim zestawem można fajnie neofolk cisnąć. Ale kolegów metali nie zostawię - i dla was mam coś ciekawego. I w sumie dla każdego, kogo interesuje bardziej technika gry, niż kombinowanie z brzmieniem.

Wiadomo, że perkusja metalowa musi mieć bardzo konkretne brzmienie, zarówno w bębnach jak i talerzach. Ale zwróćcie uwagę, że już mamy mocno stłumiony bęben basowy, oraz podwójną stopę. A co jeszcze ma stłumione brzmienie? Tak jest, bodhran. Wykorzystując stłumioną centralę i twina, możemy nogami grać rytmy bodhranowe, akcentować na werblu, a za wielkie kotły robią nam w tym momencie tomy.

Co sądzicie? Może macie jakieś swoje patenty na nietypowe brzmienia wyciągane z perkusji?

Pozdro i do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....