Powrót do dawnych postów
Jakoś na początku istnienia bloga, opisałem dwie koncepcje na formacje wykorzystujące unikalne cechy paru gatunków znanych z fantastyki - centaurów i czterorękich. Dziś wracam do tematu, ale z nieco bardziej znajomej strony.
Krasnoludzi, bo o nich mowa, mają również i swoje ciekawe cechy. A konkretnie dwie - porównywalną (lub czasem nawet większą) siłę do ludzi, przy jednocześnie dużo mniejszym wzroście. Jak więc mogą to wykorzystać?
Po pierwsze - ściana tarcz. Wiem, że historyczność tego manewru jest ostatnio podważana, ale chyba mamy do czynienia ze zbytnim uogólnieniem. Czasami można odnieść wrażenie, że różni znawcy twierdzą, iż ściany tarcz nigdy w historii nie było. Otóż była. Problemem jest jej użycie we wczesnośredniowiecznej Europie, ale wojska antyczne doskonale tę formację znają - choćby grecka falanga czy rzymski "żółw" na tym się opierały.
I tę taktykę mogą z ogromnym powodzeniem wykorzystać krasnoludzi. Jako że są tak samo silni jak ludzie, to mogą nieść tarcze w ludzkich rozmiarach, ale że są mniejsi, to taka tarcza będzie lepiej krasnoluda chronić. Oczywiście coś za coś i tak duża tarcza może zasłonić widoczność lub ograniczać ruch ręki do ataku. Okej, druga opcja.
A jest nią tarcza bardziej w stylu szkockiej tarży - mniejsza, ale równie ciężka co okrągła tarcza "wikińska", ponieważ jest od niej grubsza. Dodatkowo tarże były często nabijane ćwiekami. Kombinacja tych dwóch elementów sprawiła, że podobno potrafiła wytrzymać nawet strzał z broni palnej, a mówimy tu o wieku XVI i okolicach.
A co z resztą wyposażenia? Ponownie - jako mniejsi a równie silni, krasnoludzi mogliby nosić dużo grubsze (lub twardsze) pancerze, zapewniając sobie kolejny poziom potężnej osłony. W połączeniu z faktem, że byłoby ich trudniej trafić to tworzy nam się obraz jednostki bardzo wytrzymałej. Okazuje się, że obrazek czworoboku Ochotniczego Hufu Mahakamskiego z Wiedźmina, który to ustał niemożliwe wręcz natarcie wroga, jest bardziej prawdziwy, niż nawet Sapkowskiemu mogło się wydawać. Kluczowy jednak byłby bardzo gruby hełm - jako niski gatunek, często stają w szranki z wyższymi od siebie przeciwnikami i ryzykują otrzymanie ciosu z góry. Widzę tutaj jakiś solidny kapalin w parze z dodatkowym obojczykiem, wyposażonym w nakarczek oraz zasłonę na dół twarzy, trochę jak w saladzie - żeby jednak w ryj nie dostać.
No dobra, to defensywę mamy z głowy, a co z ofensywą?
Zdecydowanie muszą nadrobić za wzrost. Może i mają grubsze pancerze i tarcze, ale na nic to, jeśli przeciwnik może ich zablokować jak Lone Star Lorda Hełmofona. Zatem - broń drzewcowa. Piki, Halabardy, i inne takie. Myślę, że szczególnie do krasnoludów pasowałyby właśnie halabardy, a także młoty lucerneńskie i poleaxe. Biomechanicznie najlepsze jednak byłyby piki, bo najprościej je utrzymać przy mniejszym wzroście. Co prawda broń drzewcowa wymagają użycia obu rąk, więc mamy nawet dwa warianty formacji: klasyczną falangę z włóczniami opartymi o tarcze, oraz renesansowy czworobok z pikami/halabardami, gdzie ochronę stanowi po prostu dystans. Nic nie stoi na przeszkodzie, by formacje wymieszać i w pierwszym rzędzie postawić tarczowników, a w kolejnych pikinierów.
Czy używaliby broni dystansowej?
No jakiejś na pewno, ale wybór nie jest taki oczywisty. Kusze mogą być problematyczne - krasnoludzi jako fizycznie mniejsi, mogliby po prostu mieć problem z odpowiednim balansem ciężkich odmian i przez to z wytrzymaniem odrzutu. Łuki refleksyjne może i miałyby sporo sensu biomechanicznie, ale krasnolud z łukiem? Come on. No to może broń palna? O, no i teraz zaczynamy rozmowę. Co prawda to raczej domena gnomów, ale jak wiemy gnomy i krasnoludy to "bratnie narody". No to z czego mogliby się odpalać? Na bank odpada wszelka broń długa, z tych samych powodów co kusza, ale już na przykład taki krótki arkebuz, czy garłacz... brzmi dobrze i uważam, że nawet estetycznie pasuje do krasnoludów. Zwłaszcza garłacz - krótki, ale potężny.
Taka to moja propozycja. Jak mam tu jakichś fanów bitewniaków albo znawców fantaziakowej wojskowości to podzielcie się co myślicie.
Tyle na dziś, siema!
Komentarze
Prześlij komentarz