Uwaga, ostra nerdoza nadchodzi.
Ostatnio naszły mnie przemyślenia, jak konstrukty rodem z DnD mogłyby działać w sposób nieco mniej magiczny. Nie pozbawiamy ich magii całkowicie, bo tak się nie da, ale znalazłem ciekawą obserwację. Zapraszam.
No więc na bank słyszeliście o akcji, jak to grzybnia sterowała robotem. A jak nie o tym, to pewnie widzieliście jeden lub może nawet kilka filmików, gdzie ludzie podpinają elektrody do grzybów (takich normalnych, co w lesie zbieracie) i emitowane przez owocniki impulsy elektryczne sterują robotycznymi ramionami wyposażonymi w pałki, w ten sposób sprawiając, że grzyb gra muzykę. No o tym, że grzybnia (owocnik już mniej) przypomina wyglądem i działaniem mózg to słyszałem już dawno temu, ale teraz wyraźnie to widać. I pomyślałem sobie - "bingo, mózg warforge'a może być grzybnią". Teraz poszedłbym jeszcze dalej i w ogóle dał cały układ nerwowy w takiej formie.
Oczywiście, nie wyklucza to użycia magii. Grzybnia przekazuje jedynie podstawowe impulsy sterujące ruchem, instynkty oraz odruchy. Wiecie, taki prymitywny, zwierzęcy mózg. Świadomość nadal jest zawarta w docentach. Dlatego warforge jest ludzki, a golem to w praktyce sztucznie stworzony zombie.
A'propos - co z nieumarłymi? Tutaj za inspirację posłużył mi film o żywej mumii z kanału YT Thought Potato, oraz jeden z komentarzy sugerujący film o biologii żywego szkieletu. Te dwa elementy mocno się, według mnie, ze sobą wiążą i myślę, że można pójść w ich kierunku. Grzybnia również tutaj robi za prymitywny układ nerwowy, poruszający sztywno ciałem (lub tym, co z niego zostało). Jakikolwiek sens czy intencje tym ruchom nadaje już magia, czy to miejsca, czy zaklęcie nekromanty. Oczywiście taki szkielet, to musi być już mocniejszy zawodnik od zwykłej kupy kości sterowanej przez maga jak marionetka, no bo w tym drugim przypadku mamy do czynienia ze w 100% magicznie kierowanym, bezwolnym tworem. Ten nasz grzybo-szkielet po pierwsze powinien mieć jakieś resztki mięcha, a po drugie jest nieco bardziej autonomiczny. Myślę, że bliżej mu do dedekowych wightów czy znanych z Diablo skeleton captainów.
Ale wracając do konstruktów, bo zrobiło się jak w heloim, można pójść nieco dalej. Nie tylko grzybnia jako układ nerwowy, ale czemu by nie użyć np. miękiszu roślin jako zamiennika tkanki mięśniowej? To mogłoby poruszać całym konstruktem. Kości to z kolei kamienie (wszak nasze kości to w końcu wapń, a temu najbliżej do skały) i to robi za wytrzymały rdzeń. Potrzebujemy też elementów drewna (lub przynajmniej łyka) do transportu różnych substancji odżywczych, w końcu mamy teraz do czynienia z żywą tkanką. Okrycie z zewnątrz - no to może być faktycznie wyprawiona skóra, ale wyobrażam sobie też jakieś elementy drewniane pod spodem - coś w rodzaju kory. I dopiero na to montujemy pancerz, w końcu warforge może swoje blachy powymieniać. A że cały design ruchu bierze poprawkę na zbroję, no to stąd jest on inaczej traktowany, plus faktyczne pancerz może być fizycznie elementem konstruktu, przymocowanym do drewnianej ramy pod skórą.
Wprowadzenie elementów organicznych prowadzi ciekawe komplikacje - wymaga, aby konstrukt w jakiś sposób się odżywiał i nie jest też w 100% odporny na kwas czy truciznę. Przynajmniej częściowo wymaga też powietrza. Niemniej gdyby odpowiednio to ograć, to nadal może być pod tym kątem bardziej wytrzymały, niż normalne postacie, ale to już zostawiam Wam ;)
Co sądzicie? Chcielibyście wprowadzić takiego warforge'a u siebie na sesji?
Dajcie znać i do następnego!
Komentarze
Prześlij komentarz