Dziś trochę inne podejście do tematu
Nie pokażę nic przegiętego, ani nawet jakoś bardzo pomysłowego - przynajmniej nie w stosunku do tego, czym zwykle się tu dzielę. Zamiast tego - poznajcie Samrynna, moją obecną postać do DnD 5.5e.
Kim on jest? Półelf z Aglarond. Jak zrobiłem półelfa? Fey Ancestry, Darkvision i Skillful + Half-elf versitility z 5e. W moim przypadku, jako że za cholerę nie mogłem się dokopać, czy półelfy z Aglarond mają mieć pochodzenie od elfów wysokich czy leśnych (niby mają pochodzić od gwiezdnych elfów, ale opis wyglądu pasuje do elfów leśnych), to postanowiłem wziąć Elf Weapon Training.
Pochodzenie - i tu znowu zaczyna się jazda. Jako że jego stary jest szlachcicem, a matka druidką, Samrynn ma pochodzenie "Szlachcic", ale z atutem początkowym "Magic Initiate: Druid". Wybrałem sztuczki Druidcraft i Guidance. Jako zaklęcie wziąłem Fog Cloud i nie wymieniam go. Rzucam z Mądrości, jak bogowie nakazali, choć przy tych czarach, to nie ma znaczenia.
No to teraz klasa postaci. A raczej klasy. Tak jest, Samrynn to multiklasa.
Cała postać skupiona jest na klasycznym dla półelfa motywie "między światami" i chciałem to oddać. Początkowo zastanawiałem się nad "ludzką" klasą i "elfią" podklasą, ewentualnie odwrotnie, bo bardzo chciałem grać Bardem. Ale jakoś nie pasował mi do końca ani Valor, ani Eloquence. Więc postawiłem na Multiklasę. Początkowo miał być bard/paladyn, ale obawiałem się o mieszankę spell slotów - bo jednak jak czarujesz i smite'ujesz z jednej puli, to w końcu zabraknie slotów na oba. I wtedy - olśnienie.
Samrynn jest splitem 10/10 Warlock i Bard, progresuję poziomy naprzemiennie. Jego podklasy to Hexblade i College of Moon. Jednak mimo Hexblade'a, jego patron nie pochodzi z Shadowfell. Nie. "Patronem" jest rodowy miecz, jaki dostał od ojca-lorda, a w którym zaklęta jest dusza protoplasty ich rodu. Każda śmierć zadana tym ostrzem, wiąże biedną duszę i zasila magię miecza (roleplay do odnawiania komórek zaklęć). Build to klasyczny Hexblade-melee, czyli inwokacje: Pakt Ostrza, Eldritch Smite, Thirsting Blade i Lifedrinker. Do Devouring Blade nie dojdziemy. Reszta wedle uznania, ja mam Fiendish Vigor i Eldritch Mind. Docelowo będzie jeszcze Agonizing Blast.
Logika wygląda następująco - zaklęcia rzucam z komórek Barda, smite'y idą z komórek Warlocka. W związku z tym - taka ciekawostka, nawet cantripy i zaklęcia warlocka podobierałem pod motyw barda (częściowo, Hex jest nieśmiertelny). A motywem barda jest oczywiście Feywild, oraz ocean. Także kamienie, mgły, thunder i cold damage itp. To samo z cantripami. W związku z tym, lista zaklęć wygląda następująco:
Z listy Barda: Thunderclap, Starry Wisp, Minor Illusion, Thunderwave, Sleep, Faerie Fire, Healing Word, Astral Flood, Hypnotic Pattern, Shatter, Enthrall, Invisibility.
Z listy Warlocka: Toll the Dead, Poison Spray, Blade Ward, Armor of Agathys, Hex, Speak with Animals, Misty Step, Summon Fey i Magic Circle.
A czemu nazywam ten build "z życia wziętym"? Kiedy byłem mały, regularnie miałem koszmary i w ciemnościach widywałem różne duchy i inne potwory. Żeby się uspokoić śpiewałem/nuciłem sobie piosenki do snu. Stąd pomysł na gościa z jednej strony noszącego ciężar przeklętego ostrza co pochłania dusze, a z drugiej strony kojącego swoje serce piosenkami elfów. Et viola - tak powstał Samrynn.
Tak, wiem - moja obsesja o Bretanii oraz daddy/mommy issues wylewają się z tej postaci, ale mam to gdzieś. Niech pierwszy rzuci kamień ten, kto zrobił dedekową postać bez traumy xD (która jednocześnie nie była klaunem, albo celowo "a mój będzie normalny!")
Do następnego, cześć!
Komentarze
Prześlij komentarz