Kończymy tę mini-serię.
Dziś ostatnia z inspiracji typu "gatunek X + bretoński folk" i według mnie jedna z najciekawszych. Zahaczyłem o temat już ostatnio, kiedy wspominałem o Manau, ale tym razem jedziemy na grubo w elektronikę. A w zasadzie neo-breizh, bo tak chłopaki określają swoje brzmienie.
Manau to ciekawy projekt. Początkowo nie byłem pewien, czy mi się spodoba, bo jestem mocno wybiórczy i wybredny w swoim guście do muzyki elektronicznej. Jednak skład w postaci DJ, gitara akustyczna i bombarde na tyle mnie zaciekawił, że postanowiłem sprawdzić. Jest to już sprawdzona formuła - elektroniczna sekcja rytmiczna i ludowe instrumenty prowadzące. Odpaliłem najpopularniejszy ich kawałek - jakże bretońsko brzmiący "Linelis" i... było to ciekawe. Gościnny występ litewskiej wokalistki (niestety nie znalazłem informacji kto to), śpiewającej w swoim języku i swoje melodie (swoją drogą brzmiało to prawie jak "Yekteniya VI" Batuszki) może trochę pomógł mi wejść.
Następny poszedł cały album "Kontakt", a potem eponimiczny "Plantec". Świetne koncepcje - każda płyta jest nieco inna, a zespół nie boi się wychodzić poza Bretanię (jak we wspomnianym już "Linelis"), jak choćby na ostatniej płycie - "Hironaat". Taka ciekawostka, a'propos wychodzenia poza Bretanię, album "MeKaniK" został zmiksowany w Polsce.
Co jednak najbardziej lubię w muzyce Plantec, to jak bazują na pewnych bretońskich melodiach i standardach, ale raczej komponują swoje kawałki od zera w danym stylu - nie grają coverów melodii ludowych jak Nolwenn, ani nawet ich reinterpretacji jak Manau. Świetnym tego przykładem jest utwór "Androide (An Dro)", który jak wskazuje tytuł - jest w gatunku i na melodię an-dro, ale nie jest bynajmniej "St.Patrick's An Dro", ani żadnej innej piosenki - chłopaki zrobili swój numer od początku do końca.
Także jeśli interesuje Was jak brzmi DJ z ludową piszczałką, to serdecznie polecam. Szczególnie wymienione albumy "Plantec" i "Kontakt".
Miłego słuchania, kanevo!
Komentarze
Prześlij komentarz