Przejdź do głównej zawartości

"Wesoła Kompania" Robin Hooda jako OG drużyna RPG

 Herezja? Niekoniecznie

Oczywiście, typowa drużyna RPG została skodowana w "Drużynie Pierścienia" papy Tolkiena, jednak ostatnio zauważyłem, że Wesoła Kompania (tak będę nazywał ekipę Robin Hooda, tłumaczenie za Shrekiem, ale pasuje. Po angielski to "Merry Men") też wchodzi w ślady poszczególnych klas/archetypów. Oczywiście, ta analiza tyczy się ogólnych fantazji na temat funkcji w drużynie, a nie żadnego konkretnego systemu. A że opowieści o Robin Hoodzie powstały wieki przed "Władcą Pierścieni", no to technicznie byli pierwsi, choć oczywiście nikt nie myślał wtedy w kategoriach gier RPG (w sumie Tolkien też nie...), ani nie oni byli wzorem dla typowej drużyny poszukiwaczy przygód.

Dobra, koniec wymówek, tym co nie przekonałem, powiem krótko - "humor me". Może przynajmniej zainspirujecie się do swoich drużyn i potraktujecie moje wypociny jako interpretację. To jedziemy.

Ogólnie, Wesołą Kompanię możemy podzielić na 2 części - 7 osób tworzących niejako "rdzeń" ekipy, oraz całą masę innych postaci, które pojawiają się zazwyczaj tylko w jednej balladzie i nigdzie indziej. W swojej analizie tutaj, głównie skupię się na tej głównej siódemce, ale odniosę się też do pozostałych postaci epizodycznych. No to zobaczmy kto jest kim:

Robin Hood z Sherwood - oczywisty przywódca, ale poza tym spełnia archetyp łotra i rangera.

Mały John - typowy barbarzyńca i góra mięcha, ale przy tym miękkie serce. Klasyczny "gentle giant".

Lady Marion - tu jest ciekawa rzecz. Obecnie często przedstawia się ją jako leczącego supporta, NIEPRAWDA! W oryginalnych tekstach, ona jest często "mózgiem" operacji. Zna wszystkie niuanse dworu i administracji. Bliżej jej do archetypu czarodzieja, niż wsparcia. W balladach o Robin Hoodzie nie ma magii, ale gdyby była to jestem przekonany, że Lady Marion byłaby czarodziejką.

Braciszek Tuck - no jak już wspomniałem o supportach, to oto wsparcie. Dosłownie - bo to jedyny przedstawiciel kleru wśród Wesołej Kompanii (nie licząc tego jednego razu, kiedy Mały John przebrał się za księdza). No i zawsze z kawałem mięcha lub dzbanem piwa. Oto support - moralny, pod kątem religijnym, oraz fizyczny - jeśli pójdziemy w "leczenie jedzeniem" jak w typowym RPG. Plus nie jest daleko idącą interpretacją (choć już interpretacją i elementem do potencjalnego odegrania), że jako mnich może znać się na ziołolecznictwie.

Alan-a-Dale - bard. Nic dodać, nic ująć.

Szkarłatny Will - chyba jedyny pasowany rycerz w Wesołej Kompanii (Robin był yeowmanem, ale nie wiem, czy to oznacza również możliwość pasowania), także archetyp jasny - paladyn. Zwłaszcza że faktycznie jest najbardziej rycerski z całej ekipy.

Much, syn młynarza - fighter. Klasyczny przykład "tego losowego ziomka co się przyczepił nie wiadomo skąd i po co, ale w sumie się przydaje".

Zobaczcie, że dzięki temu mamy wszystkie kluczowe archetypy - łotra, barbarzyńcę, wojownika, paladyna, czarodzieja, supporta i barda. Brakuje typowego łowcy, ale tę rolę wypełnia też Robin.

Co z resztą? Jakie role spełniają postaci epizodyczne? W większości podchodzą pod fightera. Część nie ma nawet imion, jedynie nazwy wykonywanego zawodu, no to wtedy rola w drużynie jest oczywista.

A dla niedowiarków - zobaczcie, że Drużynia Pierścienia ma te same role:

Frodo - łotr, Gimli - barbarzyńca, Boromir - wojownik, Aragorn - paladyn, Gandalf - czarodziej, Sam - support, Pippin - bard, Legolas - ranger, Merry - fighter ("ten random")

No dobra, ale skoro idziemy w technikalia, to przecież Wesoła Kompania nie była pierwszą drużyną bohaterów! Prawda, ale wydaje mi się, że jako pierwsza spełnia ten model zróżnicowanej drużyny o różnych specjalnościach. Bo owszem - mamy choćby Rycerzy Okrągłego Stołu, ale to po prostu ekipa paladynów. Z kolei Argonauci mają inny problem - jest ich za dużo. W zależności od wersji, załoga Argos mogła liczyć od 46 do nawet 85 osób! Co prawda jest zróżnicowanie, bo mamy choćby barbarzyńcę (Heraklesa), Barda (Orfeusza), czy czarodziejkę (Medeę), a nawet łowczynię (Atalantę), ale w ilości kilkudziesięciu osób to nie jest drużyna poszukiwaczy przygód, tylko ekspedycja. O Iliadzie, Odysei czy Eneidzie nie wspominając, bo to wojna, powrót z wojny i historia uchodźców.

Dlatego też właśnie uważam Wesołą Kompanię za pierwszą w historii drużynę poszukiwaczy przygód - bo nie tylko są ekipą bohaterów, ale też mają zróżnicowane role i jednocześnie nie ma ich zbyt wielu.

A co wy sądzicie? Pasuje, czy przekombinowałem? A może była jakaś ekipa wcześniej, którą tu pominąłem? Koniecznie napiszcie i do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....