Przejdź do głównej zawartości

Psion/Mystic, Bard i Sorcerer - niszczenie D&D, część 2

 Kontynuacja z zeszłego tygodnia

Ostatnio psułem klasy "boskie" i "straż świątynną", więc dziś o innych klasach, które lubię przerabiać. Chociaż tak na prawdę sztywna przeróbka będzie tylko jedna.

1. Sorcerer.

Zaczniemy od najgrubszej, a jednocześnie najprostszej przeróbki. Uwaga, trzymajcie się. Ja uciekam, bo już słyszę ten hejt.

*werble*

Sorcerer to u mnie podklasa Czarodzieja.

Tak. Bo uważam, że sorcerer sam w sobie ma zbyt płytką fantazję. "Urodzony z mocą", super, ale to jest feat "fey touched", "shadow touched" albo inne. A bolało mnie, że metamagia jest czym innym w lore, a czym innym w mechanice. No więc "Metamage" jest u mnie po prostu podklasą Wizarda, skupioną na metamagii i flexible casting. Oczywiście używając Inteligencji.

Zostaliście? Super, no to jedziemy dalej.

2. Psion/Mystic.

Teraz coś na wyluzowanie, bo nie przerabiam go jakoś bardzo. Na razie co prawda nie ma za bardzo co przerabiać, ale podoba mi się, że zarówno ta klasa, jak i psionika w ogóle, używa puli kości - taki alternatywny tryb rzucania zaklęć. Jedno tylko co - mój Mystic używa CON zamiast INT. Jakoś tak bardziej mi leży do psionika. Jest to jedyna klasa, która tak działa, ale też dlatego, że jedyna, której głównym atrybutem jest CON.

3. Bard

Kolejny hejt się szykuje. Pamiętam co się działo, jak Bard miał być half-casterem w próbach One D&D. No to u mnie działa trochę jak Psion/Mystic - ma wybór Pieśni (tak jak dyscypliny psioniczne, lub inwokacje warlocka) - niejako powrót do bodaj 2 lub 3 edycji - pulę kości Bardic Inspiration. Sama mechanika Inspiracji zostaje jako "Song of Inspiration", ale ma też inne (tak, "Song of Rest" również). I chcąc użyć dowolnej pieśni, Bard po prostu rzuca kością i tak silny jest efekt. Nadal jestem w trakcie spisywania wszystkich możliwych pieśni - będzie ich dużo, bo planuję zastąpić absolutnie wszystkie ikoniczne zaklęcia dostępne dla Barda.

W związku z wciągnięciem Warlocka do klas kapłańskich i używaniem przez niego WIS, oraz zrobieniu z Sorcerera podklasy Wizarda, Bard jest u mnie jedyną klasą używającą Charyzmy. No nie mogło być inaczej, ale też dlatego używa puli kości i generalnie jest analogią do Psiona - bo moje klasy działają niejako w duetach po 2 atrybuty - mamy STR w zwarciu - Barbarzyńcę, STR na dystans (u mnie łuki i kusze) - z dedykacją dla Fightera, DEX w zwarciu - Mnicha, DEX na dystans (broń palna) - z dedykacją dla Łotra. I jako "specjalny atrybut" - CON. Analogicznie mam z magią - WIS bazowo - Kapłani, WIS "half-caster" - "Straż Świątynna", INT bazowo - Wizard, INT "half-caster" - Artificer. I CHA jako "specjalny atrybut". Dlatego Bard działa u mnie w taki sposób. Nerf? Być może, ale Bard i tak był OP. I mówię to z całą miłością - moje podium klas to Bard, Warlock i Sorcerer - wszystkie jak widzicie te najbardziej poprzerabiane.

BONUS: QUARTER-CASTERS

Jako że było krótko, to drobny bonus. Wspominałem we wpisie o kapłanach, że mechanika zastosowana do "pact magic" nie idzie u mnie w odstawkę. No bo nie idzie. Używam tej mechaniki do podklas tzw. "quarter-casters", czyli magicznych podklas normalnie walczących klas. Są to znani Eldritch Knight Fighter, Arcane Trickster Rogue, ale u mnie również Four Elements Monk i Wild Magic Barbarian. Każdy ma pulę zaklęć i rzuca je według tabeli "pact magic", tylko spowolnionej w rozwoju o połowę. Barbarzyńca działa nieco inaczej, bo dodatkowo rzuca k10, które zaklęcie mu się rzuci. No i każdy u mnie może sobie wybrać, czy bazuje na INT (lista zaklęć Wizarda), czy WIS (lista zaklęć któregoś z kapłanów). W związku z tym, nie mam podklasy "Zealot" u Barbarzyńczy, no bo ten sam motyw spełnia Wild Magic z WIS.

Tak samo drobną pulę "kości mocy" i "dyscyplin" mają u mnie podklasy, które chciałem związać z psioniką lub pieśnią stworzenia (ponownie - wybór atrybutu i listy). Są to u mnie - Psi Warrior Fighter (przemianowany na "Mind Warrior"), Soulknife Rogue, Sun Soul Monk i Echo Barbarian (moje homebrew). No i kolejna ciekawostka - nie ma u mnie Echo Knight, bo jest "Song of the Echo", która działa w zasadzie podobnie (taki wariant Mirror Image). Sukcesorem w nazwie jest "Path of the Echo" Barbarzyńcy. Tak, nie miałem pomysłu na nazwę.

Nie pytam nawet co myślicie, bo już widzę te pochodnie i widły XD Ale komentarze chętnie poczytam. Jak będą chętni to tak jak ostatnio - posegreguję wszystko w jeden plik i udostępnię.

Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....