Przejdź do głównej zawartości

Kolory cyberpunku

Ostatnio zauważyłem pewną prawidłowość

Jak pewnie część z Was wie, cyberpunk nie jest jednolitym gatunkiem. Wiele rodzajów często jest wiązanych z konkretnym rejonem świata, w którym powstały, lub (choć jedno i drugie nierzadko się wiąże) - do jakiej rzeczywistości nawiązuje. I tak mamy klasyczny cyberpunk amerykański, ale też cyberpunk japoński czy post-sowiecki. Ale ja widzę jeszcze jedną linię podziału - estetyka. I zainspirowany kolorami z Neuroshimy, postanowiłem w podobny sposób pogrupować główne podgatunki cyberpunku. Można tego fajnie użyć, żeby przekazać klimat jaki chcemy przekazać. Uprzedzam, że część będzie po angielsku, bo polega na pewnych grach słów.

1. "Iron, leather and chrome"
Klasyczny, amerykański cyberpunk - brudna ulica, gangi, siermiężne wszczepy i wielkie korporacje. To jest nasz stary, dobry William Gibson czy "Łowca Androidów".

2. Neon (lub cyjan/magenta)
Cyberpunk tzw. "japoński". Bardziej kolorowy i wizualnie opierający się na neonach, hologramach i "jarzeniowych" kolorach kontrastujących z czarnym tłem. Szczerze nazywanie tego gatunku "japońskim" odnosi się chyba bardziej do estetyki współczesnego Tokyo, niż faktycznie dzieł z Japonii pochodzących. Najbardziej typowym przykładem tego stylu jest "TRON", ale mamy też elementy w "Akirze".

3. Czerń i zieleń
Mroczniejsza wersja poprzedniego stylu, oczywiście nawiązująca do filmu "Matrix". I w zasadzie tak mógłbym to podsumować - to estetyka matrixowa. Dużo fabuły będzie skupiać się na cyberprzestrzeni, dziać w hakerskich norach itp. Z dzieł nie-matrixowych w tym stylu, to jest to np. "Code Lyoko" (choć ma też elementy neonu i rdzy), czy sceny przeglądania sieci w "Ghost in the Shell". Ogólnie ta stylówa pojawia się raczej jako element w większym dziele.

4. Rdza i nafta
Starzy wyjadacze na pewno wiedzą o co chodzi - oczywiście Mad Max i wszystko, co w tym temacie. Pustkowie, zmodyfikowane auta, kupy złomu i fabuła w drodze. Ale nie tylko -  do tego gatunku należy też "Wodny Świat". Dlatego nie dodałem w tytule "pustynia", choć pierwotnie chciałem - ale tego typu historia może rozegrać się na dowolnego rodzaju pustym terenie, nawet na lodowcu (gdzie zbliżamy się do gatunku frostpunk), czy Stepach Akermańskich. Swoją drogą - wspomniałem frostpunk nie bez powodu - tryb "rdza i nafta" jest bardzo blisko sąsiednich "-punków". Bazowo gra nieco na dieselpunku, jeśli przeniesiemy na wodę - możemy mieć swego rodzaju biopunk lub solarpunk. To samo, jeśli wylądujemy na stepie lub w dżungli. Wszystko podane w sosie retrofuturystycznym, cybernetyczno-robotycznym i post-apokaliptycznym "no future". Dlatego to nadal cyberpunk, a nie pozostałe gatunki.

5. Szary dym (lub smog i śnieg)
Cyberpunk post-sowiecki i bodaj najbardziej depresyjny. Ten faktycznie zarówno wywodzi się z Rosji, jak i odwołuje do tejże estetyki - szare blokowiska, dym z kominów fabrycznych zanieczyszczający powietrze, i poczucie beznadziejnego zawieszenia w egzystencji - zbyt wiele do stracenia, by zostać gangsterem na modłę amerykańską, a jednocześnie bez szans na wielką karierę w korporacji. Nie mogę za bardzo podać przykładów dzieł, bo ten podgatunek rozwija się głównie poprzez... fanowskie grafiki.

6. Biel
Jeden kolor a mówi tak wiele. Bodaj jedyny, którego nikt nie spodziewa się w kontekście cyberpunku, niczym hiszpańskiej inkwizycji. A jednak. No więc jaki to cyberpunk? Kiedyś mówiłem, że europejski, ale z tym określeniem jest ten sam problem, co z cyberpunkiem japońskim - raczej odwołuje się do estetyki regionu, niż w nim powstał. Tylko że tu jest jeszcze większe zamieszanie. No ale dobra, do brzegu. Biały cyberpunk skupia się na laboratoriach, uniwersytetach i szeroko pojętych przestrzeniach naukowych. Co oddziela go od podobnych miejsc w estetyce "Iron, leather and chrome" to jasna, czysta i duża przestrzeń, oraz brak przymusu, pod jakim naukowcy pracują (przynajmniej widzialnego). Ten styl jest wręcz dekonstrukcją cyberpunku i to do tego stopnia, że spotykałem się z określaniem go jako osobnego gatunku - post-cyberpunk. I coś w tym jest. To są dzieła bardziej zaktualizowane do obecnej technologii, nie tak retrofuturystyczne, jak typowy cyberpunk. Jednocześnie miejsca są czystsze, instytucje lepiej zorganizowane, technologia mniej szkodliwa. Ogólnie klimat dużo bardziej pozytywny. Dlatego nazywałem go europejskim - bo w wielu dziełach cyberpunkowych Europa jest pokazana jako raj na ziemi, gdzie wszystko jest cudowne i wspaniałe. I dlatego to jeszcze większe zamieszanie niż "cyberpunk japoński", bo styl biały nie odnosi się nawet do prawdziwej Europy, tylko tej pokazanej w innych dziełach cyberpunkowych. Świetnym przykładem tej estetyki jest "Ghost in the Shell", ale też "Ja, Robot", "Neon Genesis Evangelion", czy... "Andor". I tak - ten podgatunek z kolei ociera się o klasyczne science-fiction.

Na koniec ciekawostka - w "Cyberpunk 2077" mamy w zasadzie wszystkie te stylizacje, tylko w różnych miejscach:
1. "Iron, leather and chrome" - Heywood, Centrum, flashbacki Johnny'ego
2. Neon - Japantown, ale też częściowo Little China
3. Czerń i zieleń - Cynosure (laboratorium jest mroczne, nie jasne i czyste). Pod pewnymi względami również Pacyfika (fabuła z hakowaniem w roli głównej, jednak sama Pacyfika nie jest tak ciasna)
4. Rdza i nafta - oczywiście Badlands, ale pod pewnymi względami też Kabuki (złom)
5. Szary dym - Northside, Arroyo, Dogtown, w zależności od interpretacji też Rancho Coronado (jeśli widzimy je jako spokojne, amerykańskie przedmieście, to nie. Ale jeśli widzimy jako "najlepsze na co możesz liczyć w swoim smutnym życiu korporacyjnego blue-collar worker", to tak)
6. Biel/post-cyberpunk - Port kosmiczny NCX, North Oak, Charter Hill

Znacie jeszcze jakieś klimaty w jakich występuje cyberpunk? Dajcie znać!
Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....