Przejdź do głównej zawartości

Cyberpsychole jak gotyckie monstra

Dziś temat z mojego ukochanego pogranicza.

Jak parę razy zdarzyło mi się wspominać, lubię opowieści łączące science fiction z fantasy. O mojej miłości do Shadowrun opowiem za 2 tygodnie (zapowiadałem temat już dawno temu), ale teraz chciałem podzielić się pewnym przemyśleniem konkretnie na temat świata Cyberpunk.

Zauważyłem, że występuje sporo podobieństw między cyberpsycholami, a monstrami znanymi z literatury gotyckiej. Jako że najwięcej przypadków cyberpsychozy mamy pokazane w grze "Cyberpunk 2077", będę się głównie odnosił do tych obrazów. Najpierw jednak może zdefiniujmy kluczowe składowe "gotyckiego monstrum".

1. Zniekształcony wygląd

Wiele monstrów gotyckich to zdeformowani, zmutowani lub w inny sposób zniekształceni ludzie. Nierzadko wpadający w zjawisko "doliny niesamowitości" (uncanny valley). Pozszywany potwór Frankensteina, szkieletowo wychudzony i blady Erik ("Upiór Opery"), fizycznie przemieniony (i brzydszy) pan Hyde, czy sam koncept wampira.

2. Przebywanie na uboczu

Gotyckie monstrum zazwyczaj ma swoje lokum gdzieś niedaleko ludzi, ale jednak na marginesie - katakumby, buda obok domu, zamek daleko od wsi (i jeszcze dalej od miasta), piwnica lub inna zamknięta komórka w domu. Nigdy daleko, ale zawsze w ukryciu.

3. Tragedia życiowa

Kolejny częsty motyw - monstrum nie staje się potworem, bo jest złe z natury - to ludzie sprawiają, że albo nie ma innego wyjścia, albo nigdy nie poznało empatii. Potwór Frankensteina odrzucony przez swojego twórcę, Erik porzucony przez matkę, Drakula przeklęty, dr. Jekyll chory i nie umiejący sobie z tą chorobą poradzić.

Ważna rzecz - oczywiście nie każda powieść gotycka zawiera w sobie monstrum. Pierwsze dzieła, takie jak "Zamczysko w Otranto" czy "Mnich" mają całkowicie ludzkich bohaterów. Raczej chodzi mi o pewne charakterystyczne elementy i cechy wspólne na zasadzie "jeśli już w powieści gotyckiej pojawia się potwór, to prezentuje się w sposób następujący". Obecność monstra nie jest bynajmniej wymagana, by dzieło zaliczało się do grona literatury gotyckiej.

A więc jak to się ma do cyberpsycholi? Przeanalizujmy punkt po punkcie.

1. Dolina niesamowitości

Regularny przypadek. Nadmiar wszczepów, często jeszcze złej jakości i pospiesznie instalowanych w szemranych klinikach, nadaje ich ciału okropny wygląd. Takie połączenie ludzkiej sylwetki z topornymi wszczepami, nieraz ekstremalnie zmieniającymi wygląd (głównie kończyny i oczy), powodują niepokojące wrażenie. Czołowym przykładem tutaj jest oczywiście gang Maelstrom, ale większość cyberpsycholi napotkanych podczas zadania "Psycho Killer" spełniają ten wymóg - choćby Dao Hyunh, Lely Hein, czy Matt Liaw.

2. Przebywanie na uboczu

Niemal standard dla większości. Ponownie sztandarowym przykładem jest Maelstrom, chowający się po nieczynnych fabrykach, magazynach, pustych halach itp. Ale ponownie - zerknijmy na cyberpsycholi z zadania "Psycho Killer" - poza kilkoma przykładami pracowników korporacyjnych, oni również są schowani. Garaże, budy czy domy na uboczu, niektórzy nawet po prostu pod wiaduktem, w obozie bezdomnych czy gdzieś na pustyni.

3. Tragedia

Kolejny częsty przypadek. Tu już trudniej o przykład z Maelstromu, a częściej zdarza się u ich ofiar - kilkoro z cyberpsycholi, których neutralizujemy podczas "Psycho Killer" było po prostu porwanych przez gang i siłowo nawszczepianych. Podobnie równie często znajdziemy ofiary korporacji - Dao Hyunh, kilku nomadów, paru byłych żołnierzy zostawionych samych sobie czy ludzi z eksperymentalnymi implantami. Nieraz albo są ofiarami systemu, albo muszą przyjąć propozycję nie do odrzucenia.

Nasuwa się więc wniosek, że często cyberpsycholi można uznać za niejako cyberpunkową wersję gotyckich monstrów. Oczywiście jak to w grze RPG - zależy wszystko od fabuły i mistrza gry, ale te przypadki, które sami twórcy nam pokazują, spełniają założenia znane z gotycyzmu. Oczywiście nie każdy cyberpsychol to monstrum rodem z gotyku, a moje obserwacje są czysto subiektywne, jednak trochę dało mi to do myślenia.

A co Wy sądzicie? Też zauważyliście te podobieństwa, czy po prostu szukam dziury w całym? Dajcie znać i do następnego chooms!

P.S. Za tydzień kontynuujemy wątek "cyber-romantyzmu", gdzie przeanalizuję temat "Czy Johnny Silverhand jest bohaterem romantycznym?"

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....