Przejdź do głównej zawartości

Bard-Abhorsen, czyli pomysł na roleplay

Kacu, co?

Jak widzicie, wpis nie jest w kategorii "Erpegowe buildy", ponieważ dziś będzie o odgrywaniu, a nie mechanice.

Słowem wstępu - "Abhorsen" to tytuł trylogii (choć odkąd pojawiły się nowe książki, ta jest też nazywana "Old Kingdom series"), finalnej powieści z tej trylogii, oraz funkcja głównych bohaterek tejże trylogii, wszystko autorstwa Gartha Nixa. Autor, jak i jego seria, raczej mało znany w Polsce, a szkoda. Ciekawa opowieść fantasy, mniej/więcej w podobnej kategorii co Harry Potter, Eragon czy Kroniki Wardstone. Nie będę się tu rozwodził na temat fabuły, gdyż głęboko zachęcam do zapoznania się z nią samemu. Jeśli lubicie luźniejszą fantastykę, to się nie zawiedziecie.  Niemniej dla tych, którzy nie czytali (nadrabiać!), to już wyjaśniam po krótce, o co chodzi z Abhorsenem. Jeśli znacie te książki, możecie odpuścić następny akapit. Z góry przepraszam za uogólnienia i uproszczenia, ale nie chcę zdradzać za dużo.

No więc Abhorsen jest w tej serii swego rodzaju strażnikiem magii. Do atrybutów należą księga, miecz, oraz najważniejsze - zestaw 9 dzwonków - takich ręcznych, zawieszanych na pasie przez klatkę piersiową. I na tych dzwonkach dziś się skupię. Każdy z nich jest coraz większy i posiada coraz potężniejszą moc. Chyba widzicie już, do czego zmierzam, i dlaczego widzę w Abhorsenie barda.

9 dzwonków idealnie zgrywa się z 9 poziomami zaklęć w D&D, a użycie instrumentu jako focus pasuje do Barda. Tak samo używanie przez Abhorsena miecza - akurat w tym rodzaju broni, Bard ma biegłość. Drobnym kłopotem pozostaje Księga Zmarłych, ale nie stanowi ona takiej sztywnej księgi zaklęć, jaką dysponowałby Czarodziej. Raczej jest instrukcją obsługi i bestiariuszem. Choć jeśli ktoś bardzo chce, to może zmultiklasować na 1-3 poziomy Czarodzieja. Nekromancja gra tutaj ważną rolę, więc ta szkoła jest jak najbardziej w porządku. Nie polecam za to Bladesingera, choć może kusić - jednak jesteśmy przede wszystkim Bardem.

Dobra, no to jaka podklasa Barda? Chciałoby się College of Lore, czy tematycznie z nekromancją - College of Spirits, ale żaden nie satysfakcjonuje mnie w 100% Abhorsen to sword-mage i nawet nosi zbroję łuskową, także idziemy w College of Valor.

Rada dla MG - dajcie swoim "Abhorsenom" pierścień, dzięki któremu mogą raz dziennie rzucić "Find Familiar" - w trylogii jest to kolejny atrybut, związany ze służącym Abhorsenom duchem.


Ale oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie przedstawił wersji Shadowrunowej. Dzwonki to nadal nasze foci, a w zasadzie po prostu focus, bo stanowią jedno. Im potężniejsze zaklęcie rzucamy - tym większego dzwonka używamy. Roleplay, ale o to chodzi. Chyba że macie w opór punktów w Magii, za dużo czasu i zasobów, to zgaduję, że można zrobić każdy dzwonek osobnym focusem pod inny typ zaklęć. No miecz w Shadowrunie jest co najmniej dziwny, ale może go zaczarować, by zadawał większe obrażenia przywołanym duchom? Bo nie ma w Shadowrunie nieumarłych (chyba że wasz MG wprowadzi, to wtedy miecz może działać przeciwko nim). Pierścień w tym momencie staje się focusem do przywołań.

Z mojego opisu chyba jasne, że gramy Magiem. No teraz pytanie czy gramy szamanem, czy hermetykiem. I to w sumie bardzo dobre pytanie - co prawda Abhorseni mają wspomnianego już ducha, ale to sługa i doradca, nie mentor. Jednocześnie korzystają z Księgi Zmarłych. Teoretycznie więc, Abhorsen jest hermetykiem, który potrafi przywoływać ducha-przewodnika. Może należałoby stworzyć własną tradycję w takim razie? A może ten duch-przewodnik byłby po prostu zaklęty w pierścień jak dżin w lampie? Wybór zostawiam Wam, ja jestem nadal trochę za zielony w magii Shadowruna, by kombinować z nową tradycją.


Jak podoba Wam się taki koncept? A przede wszystkim napiszcie, czy znacie twórczość Nixa!

Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....