Przejdź do głównej zawartości

Dziura w osi czasu Gwiezdnych Wojen (Legendy)

Dziś drobny rant, ale w sumie z pozytywnym wnioskiem.

Wczoraj przeglądałem oś czasu Gwiezdnych Wojen, bo złapałem się na tym, że w sumie to średnio wiem, co się działo między ślubem Jainy Solo z Jaggedem Felem, a serią komiksów "Legacy". No i nie dziwota - poza pojedynczymi wydarzeniami, mamy wielką dziurę pomiędzy 45 ABY a 137 ABY - ponad 90 lat przerwy! No dobra, z retrospekcji dowiadujemy się, że taki wstępniak do story archu Cade'a Skywalkera zaczyna się w 122 ABY (choć i tak mamy potem przeskoki do 127 i 130), ale to nadal 77 lat dziury!

Co z tego wynika? No cóż po pierwsze - mamy całe pokolenie, o którym nic nie wiadomo (cholera, nawet dziecko Jainy i Jaggeda nie ma imienia - funkcjonuje w historii po prostu jako "Fel II", o przodku Kola Skywalkera nie wiemy totalnie nic, a to, że w ogóle był można wywnioskować wyłącznie z chronologii), a każda biała kartka stanowi świetny materiał do pisania własnych opowieści i uzupełniania dziur. Kopalnia złota choćby dla mistrzów gry, którzy mogą wsadzić dosłownie co chcą do swoich kampanii.

I to też pokazuje bezsens disneyowskiego resetu chronologii. Mogli w to pokolenie wsadzić cokolwiek co chcieli. Imperator Fel II zamiast Snoke'a i "somehow returned" Palpatine'a, choć Imperium Fela jest o tyle ciekawe, że nie używa Ciemnej Strony. Zamiast Rey Nikt mogliśmy mieć np. Areyę Solo, hapańską jedi, która byłaby świetnym pomostem między Allaną, która miała być królową-jedi na tronie Hapes, a Anią, która nagle stała się złomiarką i uciekinierką z obozu dla niewolników. Ta hipotetyczna "Areya" pokazałaby nam, jakim cudem wnuczka neutralnej królowej skończyła w obozie imperialnym. No i zamiast Bena Swolo mogliśmy mieć, powiedzmy Bena Skywalkera juniora. Tutaj historia mogłaby być przeróżna, bo wiemy, że akademia Jedi tym razem wypaliła - w 122 ABY mamy praxeum na Ossusie. Ale w sumie czemu Ben jr. miałby nie zaliczyć odpału jak Jacen, przejść na ciemną stronę na jakiś czas (może nawet zaczęłoby się mówić o "klątwie Skywalkerów"), założyć faktycznie tych cholernych Rycerzy Ren, a na koniec historii się na nich wypiąć i wrócić do zakonu Jedi i dopiero wtedy zrobić Kola i Nata. Cała trylogia sequeli to mogłoby być przejście Bena jr. na ciemną stronę i założenie Rycerzy Ren w części VII, i nawrócenie w części IX. Wszystko zamknięte w ciągu raptem kilku lat.

No tylko do tego trzeba znajomości materiału źródłowego i trochę kreatywności - nie oczekujmy zbyt wiele po korporacji, która tak bardzo nie miała i nie ma nadal pomysłu na "nowe", że zostaje im grać kartą Vadera i Luke'a, bo tyle mają do zaoferowania. Ale za to macie za darmo materiał na swoje historie, jakby ktoś bardzo chciał wykorzystać materiał z Disneya i go "zlegendować". Nie dziękujcie.

Drugi problem mam z samym zakończeniem serii Legacy i właśnie postacią Ani Solo - o ile rzuciłem pomysł, jakim cudem wnuczka hapańskiej królowej miałaby robić w obozie, o tyle sama jej postać i cała historia nie podoba mi się ani trochę. Inni twórcy niż podstawowego Legacy, nagle z dupy wyciągnięta Solówna (tak jak z dupy była wyciągnięta pseudo-Skywalkerówna, i w sumie im bardziej o tym myślę, tym bardziej stwierdzam, że Ania to Rey w wersji lite) i jakiś randomowy Darth. Finałowa bitwa, w której w sumie nie wiadomo, czy była finałowa, bo tylko nam powiedzieli "zali cały Zakon tu leży?" Nie widzimy śmierci Dartha Nihla, Darth Talon, Darth Maladi, Dartha Havoka czy Darth Wyyrlock IV. A to najważniejsze postacie z One Sith, chyba godne pokazania ich zgonu na stronach komiksu, prawda? No ale niestety - Legacy II to niby jeszcze Legendy, a jednak już Disney, więc polecam podejście następujące:

1. Ignor totalny, Ania może sobie być, ale jako księżna Hapes, tak jak być powinna. Historia kończy się w 138 ABY na Bitwie o Coruscant i One Sith chowają się w cieniu. Bo na prawdę, Legacy II to dla mnie gniot totalny. Disney nawet Legendy potrafi skopać.

2. Jako że Legacy to jednak Legendy, no to OK, niech sobie będzie. Ale Darth Wredd był nikim, w Battle of Floating World zginęli tyko agenci polowi i część akolitów One Sith, "zarząd" (wymienieni wcześniej) dalej gdzieś siedzą i się ukrywają, tylko muszą teraz odnowić sporą część swojej siatki.

Także to otwiera nam nowe drzwi do nawet kontynuowania historii post-Legacy - sithowie dalej istnieją, mamy nowy ład w Galaktyce - historia trochę zatoczyła koło do czasów Reformacji Ruusańskiej.

Mamy więc potencjalnie dwa wspaniałe miejsca do tworzenia swoich opowieści - pierwsze pomiędzy Nową Erą Jedi a Erą Dziedzictwa (a nawet od późnej Nowej Ery Jedi do wczesnej Ery Dziedzictwa), a drugie to era post-Legacy, gdzie w zasadzie hulaj dusza.

Tak więc hulaj dusza i twórzmy, Niech Moc Będzie z Wami!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....