Przejdź do głównej zawartości

Battlemage | Erpegowe buildy #7

"Po prostu zagraj fighterem!"
Cicho. Dziś kombinujemy. Nie chcę grać Fighterem, Bladesingerem ani Hexbladem. Dziś, idziemy w fantazję "koleś w gaciach" i w ciągu jednej tury mamy na sobie zbroję, w ręce miecz, a drugiej łapie gotową tarczę. Czy jest to potrzebne? Nie. Czy jara mnie wizja udawania commonera i nagle "transformacja"? Tak. Czy to wystarczy bym zrobił wpis? Tak!
No to jedziemy!

Nie będzie to typowy build, bo skupiam się raczej na klasie postaci i zaklęciach, resztę zostawiam Wam wedle uznania. Jedno co, to warto mieć dużo Dexa pod Mage Armor i oczywiście główny atrybut.

No to którą klasę bierzemy?
Ze względu na zestaw zaklęć, mamy dwie opcje - Wizard i Sorcerer. Szczerze to obie mają dużo do zaoferowania, zwłaszcza nowa podklasa Sorcerera - Spellfire, która odzyskuje punkty metamagii. Generalnie Sorcerer jest potężniejszy na niższych poziomach, ale Wizard na wyższych, gdy dostaje Signature Spells. Choć oczywiście Wizard-Abjurer ma dodatkowego asa w rękawie. Ale generalnie wybór pomiędzy tymi dwoma zostawiam Wam.

Zaklęcia.
Sedno tego buildu. Rdzeniem są, a jakże, Mage Armor i Shadow Blade. To jest nasza zbroja i broń. Naszą tarczą jest oczywiście Shield. Dodatkowe zaklęcia, które lubię tu dodawać to Absorb Elements i Fire Shield, oraz sztuczki Green Flame Blade, Booming Blade, (nowy) Blade Ward i (nowy) True Strike. Tutaj wchodzi nam metamagia quickened spell, bo można ich użyć w akcji bonusowej, a w akcji głównej rzucić coś mocniejszego (lub odwrotnie).

I w ten sposób, możemy sobie być ot zwykłym obywatelem, ale kiedy odpala się inicjatywa, to w akcji bonusowej rzucamy Shadow Blade, w akcji głównej - Mage Armor, Shield jest na reakcję et viola - jesteśmy gotowi do walki. Owszem, trzeba iść w melee, więc może i taka wizja Bladesingera nie jest zła.
Także jak zwykle "bierzcie i grajcie", i koniecznie podzielcie się wrażeniami!
Do następnego!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....