Przejdź do głównej zawartości

"The Tower" - kanoniczne zakończenie Cyberpunk 2077?

Dzisiaj chciałem pogadać trochę o zakończeniach z Cyberpunka 2077.

Znając Redów i ich praktyki z Wiedźmina, na bank jedno z nich okaże się kanoniczne w „Orion”. Według mnie będzie nim „The Tower”, czyli to, dodane w Widmie Wolności. Już tłumaczę dlaczego.

Primo – meta. Dodatek przyniósł nam nowe zakończenie historii. Czyli wiadomo, że nie jest to przypadek i będzie miało wpływ w dalszej historii.  Plus Widmo Wolności całkowicie przemodelowało Cyberpunk 2077 i ewidentnie tak miała wyglądać premiera według pierwotnych zamierzeń. W związku z tym uważam, że w głowach twórców to jest też to właściwe zakończenie.

Secundo – tabula rasa. Schodząc nieco z myślenia meta, zwróćcie uwagę, że takie „wyzerowanie” V daje nam idealny punkt początkowy do kolejnej części. Tak było przy Wiedźminach, ba! Historia w grach stara jak świat, starsza od CDPR – choćby amnezja Beziego w Gothic 2. I tutaj mamy to samo. Zakładając, że w „Orion” będziemy dalej grać jako V, to mamy idealny początek: atrybuty i umiejętności wyzerowane po 2 latach w śpiączce, wszczepy również usunięte po terapii.

Gwarantuję, że na samym początku „Oriona” będzie scena rodem z pierwszej wizyty u Vika, czy spotkania z Songbird – coś odblokuje nam możliwość instalacji wszczepów i akurat będzie opcja z pierwszymi implantami. To po prostu za dużo podobieństw i za dobry setup.

To samo tyczy się eksploracji świata – Night City jest inne, ludzie są inni, inaczej nas traktują, nie znają nas. Nawet starzy przyjaciele się od nas odwrócili, więc też nie mają wpływu na nową część gry. Wszyscy wyjechali, nie żyją lub z innych powodów nie mogą/nie chcą mieć z nami kontaktu.

Tertio – świat osiąga swoje cele bez udziału gracza. Po tym co dzieje się w The Tower wiemy na bank, że The Devil nie jest kanonem. A w każdym innym zakończeniu dzieje się to samo – Arasaka dostaje w dziób, Hanako najprawdopodobniej ginie. I każde z pozostałych zakończeń wymaga konkretnych akcji ze strony gracza. W The Tower te rzeczy dzieją się same. I teraz trochę meta – jeśli akcje w grze dzieją się bez gracza, stanowią kanon w umyśle twórców.

Oczywiście, cała hipoteza opiera się o założenie, że będziemy grać jako V. Możliwe, że dostaniemy zupełnie innego protagonistę, a poprzedni bohater po prostu „gdzieś zniknął bez śladu”. W sumie to też byłoby fajne, zwłaszcza jakby spotykać plotki dotyczące zakończeń – wiecie, że ktoś jeden mówi „wyjechał z nomadami”, a ktoś inny „nie, Arasaka go dopadła” itp.

A co Wy myślicie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....