„Przygody w Imperium” to bardzo ciekawy erpeg.
Ma parę unikalnych
mechanik, które można w równie unikalny sposób wykorzystać. Dziś chciałem Wam
sprzedać kila moich patentów na to, jak nieco ubarwić rozgrywkę.
1. Mechanika
ran
Trochę
to zerżnąłem z Cyberpunka 2020, ale „Przygody…” to system po pierwsze nie
nastawiony na walkę, a po drugie – w którym MG jest panem, bogiem i carem.
Wprowadzenie ran nieco temperuje te zapędy, oraz usprawnia sceny. Jak to
zrobiłem? Testy w tym systemie mają maksymalnie 5 poziomów trudności (według
podręcznika). A zatem każde trafienie z sukcesem to jedna zadana rana, do
maksymalnie 5.
3
rany to powalenie (wykluczenie z walki, ale utrzymanie przytomności), 4 rany to
utrata przytomności, 5 ran to śmierć. Oczywiście, trafienia się kumulują.
Teoretycznie można kogoś wykończyć „na hita”, jednym epickim rzutem na 5
sukcesów.
Czy
w związku z tym wprowadziłem też rzuty obronne? Tak. Jest to test Dyscypliny i
musi przebić poziom rany (3 dla powalenia, 4 dla omdlenia, 5 dla śmierci).
Jeśli test się powiedzie, postać utrzymuje się na poziomie powyżej (czyli np.
udany test po 5 trafieniach nie sprawia, że wstajesz – nadal jesteś
nieprzytomny, po prostu w tej turze nie umierasz).
2. „Tryb
bitewniaka”
„Przygody
w Imperium” można rozgrywać też trochę na zasadzie bitewniaka – przesuwasz
oddziały po mapie. Nawet jest to opisane w podręczniku jako „tryb architekta”,
jeśli dobrze kojarzę. Bardzo fajna metoda na rozwiązywanie konfliktów.
Samo
w sobie dość typowe, ale zabawa zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy mieszać dwa
tryby. Na przykład gramy scenę pałacowej intrygi, a w tle toczy się bitwa.
Jedna scena w trybie postaci, druga w trybie architektów.
Sceny
w trybie architekta wyglądają u mnie trochę jak po prostu scena walki w DnD,
ale jeden token symbolizuje oddział zamiast pojedynczej osoby. Testy wykonuje
się również dla całego oddziału.
Tutaj
wchodzi nam często mechanika przedłużonych czynności i jakości zasobów. Ja
podchodzę do tego jednak nieco inaczej. Udany test daje jeden punkt wymogu.
Jakość zasobu dodaje ten punkty. I tak tę samą czynność można ukończyć zasobem
zwykłym, tylko trzeba rzucić 5 udanych testów, lub zasobem najlepszym (+4),
któremu wystarczy jeden dobry rzut.
Jeśli
uskuteczniacie tryb architekta, to polecam sytuację, w której każdy gracz kieruje
zasobami jednego z rodów. Wtedy nieco większego znaczenia nabierają Karty
Rodów. Oczywiście Karty Postaci nadal są potrzebne, ale stają się one kartami
głów danych rodów, lub ich przedstawicieli. W każdym razie reprezentują
bardziej frakcję, a nie osobę.
Także tak ja to
rozgrywam. Powiem szczerze bardzo lubię ten system, zwłaszcza możliwość
przechodzenia z jednego trybu w drugi, a jednocześnie zasady są takie same – a
same w sobie są dość proste. Generalnie za bitewniakami nie przepadam, ale
„Przygody w Imperium” rozgrywają to w bardzo przystępny sposób.
Idźcie i grajcie, the Spice must flow!
Komentarze
Prześlij komentarz