Przejdź do głównej zawartości

Starblade - statek kosmiczny Ayreonu

Pierwszego wpisu nie mógłbym poświęcić niczemu innemu.

Muszę zacząć od mojego ukochanego uniwersum Ayreonu. Czemu akurat Starblade? Cóż, znalazłem jakiś czas temu na YouTube filmik o tym, jak można wykorzystać statki kosmiczne w mechanice 5 edycji Dungeons & Dragons ("How to Use Spaceships in Sci-Fi DnD 5e!" na kanale Everhearth Inn) i to skłoniło mnie do przemyśleń.

Ale od początku.

Czym w ogóle jest "Starblade"?

Starblade to nazwa okrętu kosmicznego, obecnego w uniwersum projektu muzycznego Ayreon, autorstwa Arjena Lucassena. Wszystkie albumy tegoż projektu, są albumami koncepcyjnymi i układają się w jedną historię (choć czasem trzeba się natrudzić, by ustalić chronologię). Jest to historia rasy Forever - kosmicznych przodków ludzkości (w tym uniwersum) i ich prób odzyskania emocji.

Starblade pojawia się na albumie "The Source" z 2017 roku, który jest prequelem całej opowieści. Statek powstał na planecie Alpha, na której żyją przodkowie Forever. Kontrola nad planetą została przejęta przez AI, której wydano polecenie "wylecz nasz świat". AI uznała, że najlepszą metodą będzie po prostu wybicie mieszkańców planety. Starblade powstał jako statek, który umożliwi 8 wybranym alphanom ucieczkę w kosmos i znalezienie nowego domu. Taka ciekawostka - rolę kapitana Starblade odgrywa na płycie Tobias Sammet, którego projekt Avantasia jest często porównywany do Ayreonu przez wielu krytyków i dziennikarzy muzycznych.

No więc, do albumu dołączona była książeczka nie tylko z tekstami, ale również ze schematami technologii Alphan, w tym samego Starblade'a. Możemy tam wyliczyć, że statek ma 3km długości(!) i składa się z wielu elementów połączonych polami magnetycznymi. Dzięki temu ma modularną konstrukcję i może działać w kilku różnych formacjach - orła, żółwia i pierścienia. I to już daje nam niezłe pole do popisu, jeśli idzie o granie Starblade'a przy stole erpegowym, albo użycie go w opowieści.


Uwaga, teraz chwila na nudy związane z mechaniką pojazdów w RPG.

Zazwyczaj robi się tak, że pojazdy solidnie opancerzone, są jednocześnie bardzo powolne. Z kolei pojazdy szybkie i zwrotne, zwykle nie mają dużej wytrzymałości czy potężnych tarcz. Wynika to z balansu gry. Dlatego też pojazdy szybkie i wytrzymałe, o ile w ogóle są dostępne, występują dopiero na sam koniec historii. Starblade niejako rozbija ten problem.

Formacja orła jest wprost opisana jako skupiająca się na prędkości - jest to formacja ucieczkowa. Starbalde układa wtedy swoje boczne panele i silniki w coś a'la skrzydła. Pomińmy tu bezsens skrzydeł w przestrzeni kosmicznej, nie będę wchodził w fizykę fikcyjnych światów. Jak chcecie, możecie mu dopisać silniki manewrowe w tych skrzydłach. W każdym razie formacja orła to układ stawiający na szybkość i zwinność.

Z kolei formacja żółwia jest przeciwieństwem - Starblade ustawia wszystkie swoje elementy jak najbliżej centralnej części okrętu, a energia skupiona jest w tarczach obronnych. Jeśli używacie mechaniki oddzielnych punktów pancerza i punktów wytrzymałości pojazdu (jak np. w Cyberpunku 2020), to nie widzę przeciwwskazań, by w tej konfiguracji Starblade miał mieć nieco większą wytrzymałość. Pola magnetyczne trzymające boczne panele, oddziałują na nie z dużo większą siłą, zwiększając tym samym integralność całości.

Formacja pierścienia nie jest do końca wyjaśniona, ale wyobrażam sobie, że jest to takie "ustawienie domyślne" - w tym układzie Starblade ląduje i startuje, potencjalnie też leci w przestrzeni kosmicznej, gdy nie musi uciekać ani się "dopancerzać". Polecam więc traktować ją jako swego rodzaju balans - nie tak szybką jak "orzeł", i nie tak twardą jak "żółw", ale mocniejszą od "orła" i szybszą od "żółwia".


Podsumowując tę część - Starblade "orzeł" powinien być szybki i zwinny, ale mniej wytrzymały i ze słabszymi tarczami (energia idzie głównie do silników).

Starblade "żółw" powinien mieć tarcze na full i nieco mocniejszą strukturę, za to się wlec.

Starblade "pierścień" powinien mieć balans.


Jeszcze taka notka co do konfiguracji żółwia - jako że Starblade jest faktycznie skonstruowany jak ostrze - wąski, długi i wysoki - to konfiguracja żółwia dużo chroni własnym kształtem. Ciężko jest zaatakować Starblade'a z którejkolwiek strony oprócz burty, bo celujesz de facto w wąski pasek. Z kolei na burtach, Starblade jest najbardziej wzmocniony - nie tylko wzdłuż nich ustawiają się zewnętrzne panele, ale też burty są najprostszym i najbardziej oczywistym elementem do opancerzenia. Zwłaszcza, kiedy projekt uwzględnia taką właśnie konfigurację obronną.

No i właśnie - jakaś kontra. Działka, rakiety itp. No mamy w notatkach, że Starblade posiada "defenses", co można interpretować jako uzbrojenie (zwłaszcza, że na dole ewidentnie znajduje się wieżyczka laserowa). Jak więc bym to rozłożył? Cóż, to już zależy od systemu, w jaki grasz, ale ja bym zrobił to tak:

-obrotowe (po 90 stopni w lewo i prawo) wieżyczki z przodu i z tyłu, na górnym i dolnym pokładzie (w sumie 4) - trzeba się zdublować przynajmniej na górze, ponieważ po drodze mamy mostek. Jedna wieżyczka musi być przed nim, a druga za nim. Zdublowanie na dole wynika z potrzeby pokrycia ogniem całej przestrzeni wokół statku, ale jeśli w Twoim systemie możesz mieć wieżyczkę obrotową o 360 stopni - jedna na dole wystarczy.

-ewentualne pociski rakietowe na burtach - tak jak pisałem, burty w statku o takim kształcie jak Starblade to punkt nie tylko najbardziej wytrzymały, ale też najbardziej narażony na atak. Warto więc dać im dodatkowego kopa ofensywnego.

-jakieś potężne działo na dziobie, np. elektromagnetyczne (na rysunkach Starblade ma na dziobie coś, co przypomina wylot szyny elektromagnetycznej) - chodzi mi tu o coś w rodzaju głównej armaty, gdyby przyszło do starcia z równie wielkim okrętem. Potęga tej broni jest zbalansowana tym, że cały okręt musi się obrócić i zapewne to działo nie działa (pun intended) poza konfiguracją "żółw".

Podsumowując według reguł opisanych przez film wspomniany na wstępie - Starblade powinien w osi mieć główne "helm cannon", trzy lub cztery "manned turrets" i kilka rakiet na burtach.


Także to tyle z mechaniki, a teraz kilka luźnych notek ode mnie:

-jeśli trzeba, warto zmniejszyć rozmiar. 3 kilometry!? To coś jest jak dwa niszczyciele Imperium z Gwiezdnych Wojen! Ja osobiście gram Starbladem, który ma 300m długości. Też kawał statku, ale łatwiejszy do ogarnięcia. Jeśli Twój ma być jeszcze mniejszy, np. 30m, to rozważ, czy konfiguracja "orzeł" w jakiś sposób nie wspomaga jego lotu w atmosferze.

-dla dodatkowego elementu immersji i odgrywania, może warto porobić crossovery z innymi rzeczami z Ayreonu? Oczywiście w oderwaniu od ich roli w całej fabule, chodzi o nadanie pewnych charakterystycznych elementów okrętowi. "Mój" Starblade ma w sobie:

"Electric Castle" (o ironio, biorąc pod uwagę fabułę "The Source") jako główną serwerownię (mainframe) komputera pokładowego. Wieże robią za anteny do różnych sensorów i środków komunikacji. Pokładowe AI to u mnie "TH-1", tak jak robot z "The Source", ale wyobrażam sobie, że można też nazwać je "Forever", czy "Alpha".

"Dream Sequencer", który pełni rolę mostka. Nazwę wytłumaczyłem tak, że załoga wchodzi w nim w stan deprywacji sensorycznej i każdy obsługuje swoje stanowisko za pomocą interfejsu mózg-maszyna. Coś jak sterowanie EVA z Neon Genesis Evangelion. Wiem, wiem - w szkicach jest jasno pokazana "command dome" Starblade'a. Spokojnie - co się odwlecze, to nie uciecze - z niej zrobiłem centrum kierowania ogniem. A warto zauważyć, że na szkicach, Starblade, poza kopułą dowodzenia bliżej dziobu, ma faktycznie coś, co Dream Sequencer przypomina - też na górze i bliżej rufy.

"Quantum Core", no tutaj bez zaskoczenia - jest to główne ogniwo zasilające statek. Akurat w tej kwestii Arjen się nie popisał kreatywnością, ale przynajmniej mamy ten element nazwany i narysowany.


Ufff... no było tego trochę. Jeśli dotarliście tutaj - gratulacje! Bierzcie i korzystajcie, niech wasze kosmosy przecinają Starblade'y!

P.S. Aż prosi się, żeby podobnym (jeśli nie bliźniaczym) statkiem, był "Niezwyciężony" z opowiadania Lema. Mają ze sobą wiele wspólnego i niejako uzupełniają nawzajem swoje niewiadome. Co Wy na to?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....