Dziś trochę o mojej miłości do Bretanii.
W temacie siedzę od dobrze ponad roku, i to też licząc tylko okres "na grubo". Mity i legendy od zawsze były mi bliskie, a sam temat Bretanii jest mi znany od dawna. Niemniej takie mocniejsze zainteresowanie to dopiero ostatni rok. Niedawno dotarłem do bardzo przyjemnego zbioru lokalnych baśni i niektóre z nich na tyle mnie zainteresowały, że postanowiłem się podzielić. Ale najpierw coś mniej typowego.
0. Eluveitie
W refrenie piosenki "Celtos" zespół Eluveitie śpiewa takie oto słowa:
In the west he rose
The high king from Antumnos
With a high queen
Noble daughter of Bretannos
Their first born son, lo, the sovereign Celtos
The world marveled at the offspring of Antumnos
Nie ukrywam, że się zaciekawiłem i postanowiłem poszperać, co to za postacie przywołują. Co prawda Eluveitie odwołuje się do Celtów z czasów Imperium Rzymskiego, więc Bretania jeszcze nie jest Bretanią, tylko galijską Armoryką, no ale niemniej. I co znalazłem? Antumnos, a w zasadzie Annwn, to w mitologii celtyckiej zaświaty - raj. Bretanos zaś to legendarny protoplasta Celtów. Jego imię odnosi się jednak do Wysp Brytyjskich, a nie do Bretanii. Co tam robi Io - nie mam pojęcia. Możliwe, że Eluveitie odnoszą się do jednej z wersji mitu o Heraklesie, według której to Io była jego matką. W każdym razie pomieszanie z poplątaniem, ale w tym szaleństwie jest metoda.
Otóż według założycielskiego mitu, faktycznie Bretanos był legendarnym wodzem, a jego córka - Keltika, została kochanka Heraklesa. Ich syn - Keltos - miał być bezpośrednim przodkiem wszystkich Galatów...
Chwila, co? Co tam robi Herakles?
Ano właśnie mit jest z pochodzenia grecki, co też bez problemu widać po greckich imionach. Sami Celtowie widzą się inaczej. Niemniej antyczni Grecy musieli uważać ich za tęgich wojowników, bo również za synów Heraklesa uważali... Spartan. No i coś w tym jest, bo przypominam, że nawet później Rzymianom podbój Galii nie poszedł lekko, a od Piktów odgrodzili się Wałem Hadriana.
Dobra, przechodzimy do faktycznych legend z Bretanii.
1. Mały lud
W legendach Bretanii występuje wiele odmian stworków, które moglibyśmy nazwać krasnoludkami. We Francji nazywa się je "lutin". W Bretanii występują w 4 głównych wariantach: Jetins, rzucające głazami, Fions, chroniące Białe Wróżki (nazywane też Wróżkami z grot - fées des houles, chociaż sami Bretończycy używają nazwy Gwenn fadoù, czyli właśnie "Białe wróżki"), tańcujące wokół fontann Korrigan, rzekomo będące pokutującymi duszami, oraz Tréo-Fall, a po bretońsku Danserien-noz, czyli Nocni Tancerze. Z nimi związana jest wspaniała historia, opisana przez François-Marie Luzela.
Na rozstajnych drogach można było zobaczyć Nocnych Tancerzy. Ktokolwiek ich widział, a odmawiał tańca - stawał się ich ofiarą. Lady z Guernaour wysłała tam swoją pasierbicę, której nienawidziła. Jednak dziewczyna była piękna, mądra i powabna i gdy tylko zobaczyła 7 małych postaci w czapeczkach, tańczących w koło, od razu do nich dołączyła. Danserinen-noz w podziękowaniu obsypali ją prezentami. Gdy dziewczyna wróciła, a lady de Guernaour zobaczyła podarki jakie przyniosła, od razu wysłała tam swoją córkę - Margot. Ta jednak była brzydka, głupia i chamska. Gdy Margot zobaczyła krasnoludki, zaczęła je wyzywać, a te w odpowiedzi rzuciły na nią klątwę.
Coś mi to przypomina XD Oczywiście motywy ludowe się
powtarzają, niemniej ciekawie było coś takiego przeczytać.
2. Białe Wróżki, Jetins i houles
No skoro o nich wspomniałem, to muszę trochę temat pociągnąć. Białe Wróżki miały zamieszkiwać houles - takie groty w nadmorskich klifach. Zgodnie z nazwą, dosłownie przypominają one dziury. Białe Wróżki były bardzo pomocnymi i dobrotliwymi stworzeniami często ludziom pomagały. Obok nich, w grotach mieszkały wspomniane Fions, które robiły im za służbę i ochronę. Co ciekawe, według innej wersji, houles były zamieszkiwane przez Jetinsy. Te zaś działały w podobny sposób.
W związanych z nimi legendach przewijają się głównie dwa motywy - wróżki/jetins dają głodnym ludziom niekończący się chleb, ale ludzie nie mogą się nim dzielić (oczywiście w końcu nieopacznie ktoś się dzieli i magia znika). Drugi to sytuacja, w której ktoś przypadkiem pociera oczy maścią umożliwiającą zobaczenie ukrytych wróżek/jetinsów. Kończy się to utratą oka. Też popularnym motywem jest nie mówienie nikomu, o obecności wróżek. Gdy jednak osoba się wygada - wróżki znikają.
No i taka ciekawostka - tworzą w grotach całe społeczeństwo - ze szkołami i farmami. Zauważyłem, że związane z wróżkami są czarne zwierzęta (zapewne chore na melanizm) - są ich trzodą (Białe Wróżki), lub składane w darze (Jetins). Swoją drogą społeczność wróżek w jaskiniach - potencjalna inspiracja do dedekowego Feydark ^^
3. Nocne Praczki
3 stare kobiety piorące całuny pogrzebowe dla tych, co mają
umrzeć - kolejna znajomo brzmiąca legenda. Kannerezed noz, bo o nich mowa,
wydają się połączeniem Ban-sith i Wyrd Sisters. Jak już wspomniałem Bretania
jest w kręgu kultury celtyckiej i obecność tych trzech jejmości dość dobitnie
to pokazuje. Co ciekawe - często proszą spotkanych ludzi o pomoc. Nie należy im
odmawiać, bo utopią, a jeśli pomaga się im niechętnie, to wykręcą ręce razem z
praniem. Ale jeśli pomoże się im chętnie, wtedy wszystko jest w porządku. I
wcale nie trzeba się bać - nie oznacza to, że pierze się całun dla siebie.
4. Ankou
Zostańmy na chwilę przy tematach grobowych. Ankou jest swego
rodzaju Ponurym Żniwiarzem - pojawia się jako starzec lub szkielet w czarnych
szatach, a czasem w ogóle jako cień, i nosi kosę. Jednak nie porusza się
piechotą, a jeździ wozem, oczywiście zaprzężonym w czarne konie. Są różne
wersje skąd się wziął - pierwsze dziecko Adama i Ewy, okrutny książe, który
przegrał zakład ze śmiercią i został przeklęty na wieczną tułaczkę, król
zmarłych, jednak moja ulubiona to ta, według której Ankou to pierwsza zmarła
osoba danego roku i musi przez rok przenosić innych zmarłych w Zaświaty, zanim
sama tam trafi. W tej wersji każda parafia (a więc cmentarz, pamiętajmy, że
dawniej było to nierozerwalne) ma swojego Ankou. Nawet jest powiedzenie, "War ma
fé, heman zo eun Anko drouk" (na mą wiarę, co za okropny Ankou), wypowiadane
przy wyjątkowo paskudnym roku, gdy wiele osób umiera.
5. Ys
Chyba nikogo nie zdziwi gdy wspomnę, że lwia część Bretońskich mitów skupia się wokół morza. Ys to bretońska wersja Atlantydy - ich zatopione miasto. Po bretońsku nazywa się je Kêr Ys, czyli "dolne miasto" lub "niskie miasto" (Kêr oznacza "miasto"). Miało ono znajdować się w zatoce Douarnenez w Finistére. Zostało zatopione, gdy czarodziejka Dahut (lub Ahez) - córka króla Gradlona (Gralon po bretońsku) - z zemsty (lub zwiedziona) otworzyła bramy grobli i wpuściła wody z morza. Króla ostrzegł jeden z bretońskich świętych i uciekł na swoim magicznym rumaku - Morvarc'hu (dosłownie Morski Koń, umie biegać po wodzie). Gdy Dahut próbowała się ocalić, dosiadając się do konia, ten sam święty, który ostrzegł Gralona, każe mu wrzucić demona do wody. Król to czyni i udaje mu się uciec. Osiada w Quimper - stolicy Finistére. Co dzieje się z Dahut/Ahez? Zostaje pierwszą Morgen.
Wersji legendy jest bardzo wiele i występuje równie wiele
różnic. No i jest jeszcze jeden wątek - powrót Ys. Według Anatola Le Braz,
pierwsza osoba, która zobaczy wynurzające się z wody iglice Ys, i usłyszy
dźwięki carillonów, zostanie nowym królem tego miasta. Kiedy ma wrócić? Cóż,
według bretońskiego porzekadła...
Pa vo beuzet Paris
Ec'h adsavo
Ker Is
Gdy pochłonięty będzie Paryż
Wynurzy się Miasto
Ys
Jak zwykle ludność pała miłością do stolicy XD Ale wynika to
z pewnej gry słów. Ys po bretońsku zapisuje się jako Is, wtedy "Par
Is" oznacza "podobny do Is". Więc na swój sposób musi paść
"uzurpator", żeby mógł wrócić "oryginał".
6. Morgen/Mari-morgen
No to czym jest to, w co zmieniła się Ahez? Morgen to
odpowiednik syreny, jednak o tyle ciekawy, że wygląda jak zwykła kobieta i kusi
nie śpiewem, a kokieteryjnym rozczesywaniem włosów. Normalnie występują
oczywiście na wysepkach na morzu, ale ponoć w noc Samhein (31 Października)
czatują na ofiary przy dolmenach. Są powiązane z jeszcze jedną istotą - wróżką
Margot. Ich druga nazwa - Mari-morgen - oznacza "zrodzone z morza".
7. Wróżka Margot
Wróżka Margot jest duchem ziemi, swoistą "Matką
Ziemią". Stanowi pozytywną postać, pomagającą ludziom jako zielarka i
akuszerka. Wiele megalitów i innych formacji skalnych jest z nią powiązana -
często mają nazwy takie jak "Dom Margot", "Krzesło Margot",
"Stół Margot" itp. Co ciekawe - nie ma w 100% pewności, czy Wróżka
Margot jest jedna, czy raczej jest to kategoria stworzeń. Wiele legend o Margot
jest też zbieżna z historiami o Białych Wróżkach. Niemniej ci bardziej oczytani
z Was na pewno widzą tu i u Morgen pewne podobieństwo do znanej postaci...
8. Morgan le Fay i Legendy Arturiańskie
Tak jest, przechodzimy do "mięska". Wiele osób utożsamia Króla Artura i jego Rycerzy Okrągłego Stołu z Anglią. Nie są może w całkowitym błędzie, ale z kolei ci, którzy znają legendy arturiańskie nieco lepiej to wiedzą, że król Artur jest bohaterem Kornwalijskim. A Bretania i Kornwalia są mocno powiązane (żeby nie powiedzieć "bratnie narody"). Przykład? Proszę bardzo - legendarny las Brocéliande znajduje się w Bretanii - lokalnie nazywany Koad Pempont i oficjalna francuska nazwa to również Paimpont. No ale to tak jak u nas ze Świętym Krzyżem i Łysą Górą.
W tymże lesie znajdziemy jezioro Trémelin, w którym rezydowała Pani Jeziora, jej dom - krąg kamienny Hotié de Viviane (Dom Viviane), Val sans retour (Dolina bez powrotu), utworzoną przez zazdrosną Morgan le Fay, oraz rocher des Faux-Amants (Skała fałszywych kochanków), czyli jej niewiernego kochanka zaklętego w kamień. Niedaleko z kolei mamy Siège de Merlin (Fotel Merlina), a nie jest to jedyne miejsce związane ze słynnym magiem. W Brocéliande znajduje się też jego grób - kolejny krąg kamienny.
I ciekawostka - u wejścia do Doliny Bez Powrotu znajduje się jezioro zwane Miroir aux Fées (Lustro Wróżek), a na jego brzegu - Kościół Świętego Graala. Na jego ścianach znajdziemy mnóstwo fresków ze schrystianizowanymi scenami z Arturem i Morgan.
I nie są to nazwy tylko z legend arturiańskich - te miejsca na prawdę tak się nazywają. Znajdziecie je w przewodnikach i na mapach.
No było tego sporo, do tematu na bank wrócę, bo Bretanię kocham. A jak widzicie po tytule, innych tematów związanych z tym regionem (zwłaszcza z Finistére) na bank na blogu nie zabraknie.
Kenavo!
Komentarze
Prześlij komentarz