Przejdź do głównej zawartości

All'antica, czyli historyczna zbroja rodem z fantasy.

Wczoraj zalałem Was informacjami o pełnych zbrojach płytowych.

A to nawet nie wszystko, co mam w temacie do powiedzenia. Bo jest jeszcze jeden typ zbroi, który uwielbiam, choć jest w swej naturze bardziej paradny niż polowy. Mowa o zbroi typu all’antica (lub alla antiqua) – „na wzór antyczny”. O co chodzi?

Był to typ zbroi, który pojawił się w XV wieku, a więc równo z pełną płytówką. Była zbudowana w bardzo charakterystyczny sposób – miała naśladować pancerze antycznych herosów (stąd czasami też nazywa się ją „zbroją heroiczną”), głównie ze źródeł rzymskich. I to właśnie na rzymskich pancerzach była oparta. Oczywiście nie ma ona nic wspólnego z historycznym uzbrojeniem rzymskich wodzów (ani tym bardziej szeregowych legionistów), a raczej stanowi pewne wyobrażenie na ich temat, wykonane przez ludzi XV wieku. A czym się charakteryzowała?

All’antica ewoluowała, tak jak wszystko. W różnych okresach i różnych miejscach wyglądała nieco inaczej. Stałym elementem, były charakterystyczne naramienniki, w kształcie przypominającym muszlę ślimaka. Prawie zawsze były ozdobione mosiądzem, brązem, lub innym metalem, mającym przywodzić na myśl antyk. Dość mocno się wyróżniały, jako „żółty” element na „białej” zbroi. Ze względów ekonomicznych, rzadko kiedy były faktycznie złocone. Prawie zawsze jednak miały frędzle lub paski opadające z pod naramienników. Zazwyczaj barwione na czerwono, lub pod kolor, którym powleczone były te elementy zbroi, choć nie zawsze. Jeśli na zbroi występowały inne kolory, to ozdoby barwiono zgodnie z nimi, aby utworzyć jednolitą kolorystykę.

Czasami podobne paski lub frędzle występowały też na nakolannikach lub pod placardem. Zawsze jednak wtedy były barwione na ten sam kolor, co ozdoby naramienników. Przepiękną, wczesną all’anticę możemy zobaczyć na obrazie Hansa Memlinga „Męczeństwo św. Urszuli” z 1489 roku. Zwróćcie uwagę, że jest to w sumie dość typowa pełna zbroja płytowa z tamtych czasów, jedynie wzbogacona o wymienione przeze mnie ozdoby.


Inny przykład – nieco bogatszy, mamy na obrazie Jana van Eycka „
Madonna kanonika van der Paele” z 1436 roku. Warto zwrócić uwagę na hełm – burgonet – który bardzo często towarzyszył zbroi all’antica. Przyjrzyjcie się jednak dokładnie – choć ta zbroja jest dużo bardziej ozdobna, niż ta na obrazie Memlinga, to w gruncie rzeczy ma podobną formę – standardowa pełna płytówka, tylko z fikuśnymi naramiennikami i ozdobami placardu. A że złocona – nic nowego :P



Kolejną ciekawostką jest motyw tzw. „rycerzy burgundzkich”, często przedstawianych w zbroi alla antiqua (w przypadku „zbroi burgundzkiej” będę używał francuskiego zapisu), tylko zwykle wyposażonych w saladę. Nie jest to do końca prawda, nie mamy żadnych źródeł potwierdzających użycie zbroi alla antiqua przez Burgundczyków, poza obrazami i rzeźbami pochodzącymi z tamtego rejonu. Jednak do all’antici w ikonografii jeszcze wrócimy. Niemniej obecni rekonstruktorzy Burgundczyków, często ubierają się w bardzo charakterystyczną wersję zbroi alla antiqua, złożoną z elementów rekonstruowanych z obrazów wspomnianego już van Eycka. Wygląda ona tak jak poniżej. Ciekawostką jest duże użycie brygandtyny, zazwyczaj kojarzone z szeregowymi żołnierzami, raczej niż z rycerzami.



Sentymenty antyczne pojawiały się oczywiście również wśród Włochów – głównie w Lombardii. Tamtejsza all’antica przypominała tę z obrazów Memlinga (w końcu też Święte Cesarstwo Rzymskie), jednak miała jeszcze jeden charakterystyczny element – hełm typu nie burgonet, a barbuta – przypominający bardziej hełmy korynckie, niż rzymskie. Zdjęcie pochodzi z zasobów Metropolitan Museum of Art.



No i teraz crème de la crème, czyli paradna all’antica z XVI wieku (a więc przeskakujemy ok.100 lat). Ten pancerz przypisuje się Filipowi II Habsburgowi – królowi Hiszpanii w latach 1556-1598. Tu już mamy pełny serwis, nie tylko ozdoby naramienników (tu już odeszli od wzoru muszli, na rzecz głów lwów) czy placardu. Ten pancerz ma jeszcze napierśnik typu musculata – imitujący umięśnioną sylwetkę - oraz misterne rzeźbienia naramienników i hełmów. To jest motyw obecny w większości paradnych zbroi all’antica z tego okresu – wyglądają niemalże jak odlane od antycznych lub renesansowych rzeźb, i o to chodzi. Ten egzemplarz pochodzi z roku 1546, został wykonany przez Bartolomeo Campiego de Pesaro dla Guiobaldo della Rovere, księcia Urbino, a ostatecznie zbroja została sprezentowana Filipowi II. Obecnie znajduje się w Pałacu Królewskim w Madrycie.



Wam też przypomina „Moc Templariusza” z Diablo II? :D

Z all’anticą jest tylko jeden problem. Pamiętacie jak pisałem, że nie mamy źródeł poza malowidłami i rzeźbami? No właśnie. Najprawdopodobniej zbroja all’antica nigdy nie istniała jako fizyczny egzemplarz, a przynajmniej nie w średniowieczu. Jest to artystyczne wyobrażenie antycznych pancerzy, w jakie artyści ubierali herosów, świętych czy aniołów. Nie mamy żadnych pozostałości archeologicznych z XV wieku, wskazujących na ten rodzaj zbroi. Niestety wydaje się więc fantazją. Jedyne realne zbroje „all’antica” to te piękne, paradne pancerze z XVI wieku, jak ten należący do króla Filipa II.

No więc za co tak uwielbiam zbroję all'antica? Proste – jest śliczna. Absolutnie nie praktyczna i nie wyobrażam sobie iść w niej w buhurt. Ale do rekonstrukcji czy pokazów – idealna. Ostatnio miałem okazję zobaczyć lombardzką all’anticę na żywo podczas etiud rycerskich w ramach Oblężenia Malborka. Wyróżnia się bardzo i od razu cię w niej widać.

No i jeszcze jedna rzecz – jako że cała istota zbroi all’antica zawarta jest w sumie „tylko” w napierśniku, placardzie, naramiennikach, hełmie, i czasami w nagolennikach i karwaszach, to jest to idealna wymówka, by w tak przepiękny pancerz ubrać Waszych bohaterów erpegowych. Zobaczcie – układa się to w obraz dedekowego półpancerza (half-plate), i szczerze – w to mi graj – jest to mój ulubiony pancerz z D&D. Mój ranger na bank będzie taką przepiękną, elfią all’anticę nosił, ale o tym kiedy indziej ;)

A jak Wam się podoba taka zbroja?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dżem - "Sobie Potrzebni" recenzja na ciepło

Miało iść dzisiaj co innego, ale musiałem wrzucić tę recenzję. Pierwszy od 17 lat album Dżemu. Chłopaki kazali na siebie czekać dłużej, niż Tool. Ja w międzyczasie zdążyłem skończyć szkołę i studia, dostać pracę i teraz przymierzam się do drugiej przeprowadzki. W samym Dżemie zmienił się oczywiście wokalista - od 2024 mamy na pokładzie Bastka Riedla, wreszcie "na pełen etat". Album został wydany w zeszły piątek - to jest 27 lutego, jednak na oficjalnym kanale YT zespołu Dżem, był dostępny dobę wcześniej. A więc, odpalamy.... "Mimo wszystko" - wita nas klimatyczne pianino i za moment dołącza Bastek. Przypomina to nieco "Sen o Victorii", zwłaszcza, że Janek Borzucki brzmi dosłownie jak Paweł Berger. W połowie utworu mamy delikatne sola na gitarze (najpierw Adam, potem Jurek), ale całość trzyma się stylu fortepianowej ballady. Bardzo spokojny początek i nietypowe jak na Dżem intro albumu (zazwyczaj wolą walnąć z solidnym rytmem), które jednak robi robotę. ...

Czas i miejsce akcji filmów Studia Ghibli

Dedykuję ten post swojej dziewczynie. Pomysł chodził mi po głowie długo, ale w końcu się zebrałem i zrobiłem. Przedstawię Wam czas i miejsce akcji wszystkich filmów kinowych ze Studia Ghibli (plus honorowo Nausicaa, no bo come on), najpierw w notce wypisującej filmy według premiery, a potem czeka Was chronologiczna oś czasu, oraz kilka map. Miłego czytania i oglądania. "Nausicaa z Doliny Wiatru" - nieokreślona, daleka przyszłość (potencjalnie ok. 2945, "tysiąc lat po Siedmiu Dniach Ognia"); krajobrazy jak z "Diuny", więc najbliższa estetycznie jest Północna Afryka (Bliski Wschód eliminuje obecność fenków). "Laputa: podniebny zamek" - początek XXw; wybrzeże Morza Celtyckiego (Walia/Irlandia/północna Anglia) "Mój sąsiad Totoro" - lata 1950; prowincja względnie niedaleko dużego miasta "Grobowiec świetlików" - 1945; Tokio "Podniebna poczta Kiki" - lata 1950; Szwecja (Sztokholm/Visby) "Powrót do Marzeń...

Netheril i dedeki w Shadowrun

 Co, już zawał? No mam nadzieję. Tak, dziś wpis pod tytułem "Jasper oszalał". No i bardzo dobrze, bo erpeczki od tego są, żeby działać kreatywnie. Dziś opowiem Wam, jak wsadziłem Netheril (i kilka innych motywów dedekowych) do Szóstego Świata z serii Shadowrun. O samej miłości do tego systemu opowiem kiedy indziej, ale tutaj macie zajawkę. Latające enklawy w Szóstym Świecie? No więc tak - jak to zrobić, bez taniego motywu "korporacyjna stacja orbitalna"? No proste. Ja bardzo mocno ogrywam Shadowrun w sposób "mity i legendy okazują się być prawdziwe". I w tychże opowieściach mamy całkiem sporo latających miast - od Laputy (pozdrawiam czytelników znających język hiszpański XD) z Guliwera zaczynając, poprzez jedną z interpretacji Asgardu, na Vimanach z mitologii Hinduskiej kończąc. W związku z tym większość "Netherilu" jest w Indiach, no ale w Faerunie również Netheril był mniej lub bardziej w jednym miejscu. Czy one istnieją fizycznie? I tak i nie....