No nie mogłem sobie odmówić.
Zacznę od krótkiego wstępu, że na Dżemie się wychowałem. Tata puszczał ich muzę odkąd pamiętam. Oczywiście to tylko jeden z zespołów dla mnie ważnych, ale wiele momentów z Dżemem związanych, jest dla mnie mocno sentymentalnych.
Lata później, Dżem był też moim pierwszym koncertem, a w sumie byłem na nich już 10 razy. Także informację, że Bastek Riedel dołącza do zespołu na stałe, przyjąłem z dużym rozczuleniem i podnieceniem co będzie dalej. Po początkowych wątpliwościach (ewidentnie, mimo występowania z Dżemem tu i ówdzie, Sebastian musiał się otrzaskać) wsystkie moje pytania poszły w zapomnienie gdy wypuścili "Duszę".
Kurcze, Bastek brzmi tam jak Rysiek 1:1! No kwestia niższego głosu, ale wszystkie te smaczki, które sprawiają, że Rysiek był Ryśkiem, są i tutaj. I słychać, że Sebastian nie udaje, tylko po prostu tak mu wychodzi. Szczena mi opadła, utworu słuchałem w zapętleniu przez trzy dni, oraz wreszcie, po 3 latach przerwy, przeprosiłem się z perkusją, tak mnie ten utwór zainspirował.
Byłem szczerze pod wrażeniem. Dżem zdecydowanie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i wyczekuję z utęsknieniem nowego albumu (który już został zapowiedziany). Moja podjarka została jeszcze bardziej podkręcona przez "Sobie Potrzebni". Chociaż wypuszczanie dwóch power ballad jako single to dość nietypowe zagranie, czyżby cała nowa płyta miała taka być? Nie, żeby mi to przeszkadzało, po prostu nietypowo.
Generalnie jaram się niesamowicie, a w momencie, w którym to publikuję, szykuję się właśnie do wyjścia na koncert Dżemu. Pierwszy, który usłyszę z Bastkiem za mikrofonem.
Wyczekujcie relacji w piątek!
Komentarze
Prześlij komentarz