Przejdź do głównej zawartości

Diuna - Ród Rutilis

Poznajcie mój ród do "Diuny"

To jest frakcja, którą gram w "Przygodach w Imperium". Najpierw opiszę mechanikę na karcie rodu, a następnie przejdziemy do opisu fabularnego.

1. Mechanika:

Rodzaj: Duży ród (House Major)

Domeny: Wszystkie są z grupy "Polityka"

Główna: wysoka moda "haute couture" (Maszyneria)

Poboczne: formy etykiety (Zrozumienie) i arbitri elegantis (Pracownicy)

Symbol: Raróg (bo chodzi nie tyle o "feniksa z popiołów", co ognistego ptaka) - szkarłatny ptak z ognistym ogonem, przedstawiony na złotym tle.

Kolor: Szkarłat i złoto

Motto: "Piękno spala wszystkie zasłony"

Cechy (związane z domenami): Polityczni

Reputacja: Glamorous (nie mam pojęcia, jak to przetłumaczyć)

Struktura:

Głowa rodu: Graf Rubea Rutilis (mimo męskiego tytułu, rządzi kobieta. Rutilis jest rodem matriarchalnym)

Małżonek: Grafin Oro Rutilis (mąż Rubei)

Noszą tytuł "Graf" i są podwładnymi Księcia Atrydy.

Planeta: Caer Rutilin (trzecia planeta w układzie Delta Pavonis - sąsiednia do Kaladanu)

Wrogowie: Bene Gesserit (rywale), Harkonnenowie (antypatia)

Powody: Konkurencja (BG), moralność (Harkonnenowie)


2. Opisy fabularne

Zacznę od Caer Rutilin

Klimat: Umiarkowany. Długie jesienie i wiosny. Krótkie lata i zimy. Różnice w długościach pór roku i zmienność pogody podczas długich wiosen i jesieni doprowadziło do cyklu 6 pór roku – lata, wczesnej jesieni (nazywanej po prostu „jesienią”), późnej jesieni (nazywanej „przedzimiem”), zimy, wczesnej wiosny (nazywanej po prostu "wiosną") i późnej wiosny (nazywanej „przedleciem”).

Temperatury: Mocno zróżnicowane. Zimą waha się od -10 do 0°C, wiosną i przedzimiem od 0 do 10°C, przedleciem i jesienią od 10 do 20°C, a latem od 20 do 30°C. Jednak na biegunach temperatury są zazwyczaj o 10°C niższe, a na równiku o 10°C wyższe.

Krajobraz: 2/3 powierzchni pokryte wodą. Krajobraz przypomina płaskie części Japonii, ale występuje tu kilka pasm górskich, głównie na wyspach. Teren jest jednak przeważnie płaski lub lekko pagórkowaty. Wiele linii brzegowych to klify. Większość plaż znajduje się na wyspach.

Ludność: Większość ludzi mieszka w malowniczych wioskach. Zazwyczaj tworzą gminy wokół centralnego miasta. Kilka takich gmin gromadzi się wokół dużego miasta, w którym znajduje się siedziba lokalnego gubernatora - to tworzy prowincję. Około 1/4 ludzi mieszka w dużych miastach, kolejna 1/4 ludzi mieszka w mniejszych miasteczkach. 50% ludzi mieszka na wsi.

Przestępczość: Niska, ponieważ kultura świata ceni luksus i piękno. Większość przestępstw jest drobnych, a kary są pro forma. Najgorsza jest plama na honorze, ponieważ przestępcy są niemile widziani w społeczeństwie. Większy nacisk kładzie się na zadośćuczynienie i resocjalizację niż na karę.

Społeczeństwo: Ludzie są bardzo zadowoleni. Każda praca, nawet najbardziej prymitywna, ręczna czy fizyczna, jest postrzegana jako sztuka lub przynajmniej możliwa do podniesienia do takiego statusu. Dobre osiągnięcia i wydajna praca są same w sobie źródłem piękna (a zatem - dumy i zasług). Znaczna część bogactwa Rodu wraca do społeczności. Ponieważ piękno i luksus są najbardziej cenionymi aspektami życia, Ród dba o to, aby jakość życia jego mieszkańców utrzymywała się na stosunkowo wysokim poziomie. 

Teraz nasza rywalizacja.

Bene Gesserit - ponieważ ludzie z Rutilin są wyjątkowo piękni, reszta imperium chętnie się z nimi żeni. Nawet córki Wielkich Rodów potrafią wyjść za mężczyznę z Rutilin, ale największą kością w gardle dla Bene Gesserit są oczywiście nasze kobiety. Jako że większość rodów Imperium jest patrilinearna, każda żona z Rutilin jest jedną agentką zgromadzenia żeńskiego mniej na wpływowym stanowisku. Siostry mają o nas bardzo nieprzychylną opinię - "mnożą się dla próżności, a teraz mieszają się w przeznaczenie". Dodatkowo, Bene Gesserit oskarżają nas o prowadzenie własnego programu eugenicznego, ale to nie prawda. Po prostu strzeżemy swojego najcenniejszego dobra naturalnego. Siostry nawet rozsiewają pomówienia, że planujemy "stworzenie rudego Kwizatz-Haderacha", ale zawsze odpowiadamy, że "jedyne co chcemy stworzyć to idealny odcień rudości".

Dodatkowej pikanterii naszej rywalizacji nadaje fakt, że Ród Rutilis brzydzi się zakłamaniem, szpiegowaniem i działaniem w ukryciu. Jest wręcz antytezą Bene Gesserit, oraz ich modus operandi. Nawet nasze motto "Piękno spala wszystkie zasłony" jest prztyczkiem w nos dla Zgromadzenia i ich "planów wewnątrz planów w planach".

Harkonnenowie - tutaj sprawa jest dużo prostsza. Po pierwsze - służymy rodowi Atrydów. Po drugie -ceniący piękno, elegancję i delikatność ród Rutilis, jest dość naturalnym antagonistą dla gruboskórnych, okrutnych i uprzemysłowionych Harkonnenów.

Dwór

Poza podstawowym dworem, mamy głównie akademików (związanych z dziedzinami sztuk pięknych oraz mody wszelakiej, nie tylko w ubiorze) i kapelanów (poza potrzebami duchownymi, oni też utrzymują dworską etykietę i formuły dyplomatyczne).

Bardzo wysokie miejsce na dworze Rutilisów zajmują styliści, oraz ludzie związani ze sztuką. Projektantki, krawcowe, fryzjerki, makijażystki, kosmetyczki, perfumiarki, szewcy, rymarze, wytwórcy biżuterii, ale również szefowie kuchni, mistrzowie rzemiosł i artyści. Ród Rutilis, tak jak i całe społeczeństwo Rutilin, ceni sobie piękno i lubi się nim otaczać. Nie jest to jednak hedonistyczny maksymalizm, a bardziej docenienie wysokiej klasy i ręcznie robionych dóbr. Nie jesteśmy zblazowani.

Rezydencja

Nasza rezydencja nazywa się Bursztynową Twierdzą - jest to wieloczęściowy zamek (wzorowany na zamku w Malborku), zorientowany na osi wschód-zachód, zbudowany na dużej wyspie po środku szerokiej rzeki. Znajduje się na wzgórzu, które stanowi wspomnianą wyspę

Struktura: Na wschodnim krańcu zamku znajduje się Złote Miasto – rodzaj przedzamcza, gdzie służba ma swoje kwatery i warsztaty. Samo w sobie jest to małe miasteczko. Dalej znajduje się właściwy zamek.

Wschodnie skrzydło Twierdzy to Krąg Płomieni. Wysoki zamek, w którym pracują i mieszkają wszyscy urzędnicy. Jest to centrum administracyjne i centrum sztuki. Stamtąd wychodzą nie tylko nowe dekrety, ale także najnowsze trendy.

Następnie, pośrodku całego kompleksu - Bursztynowe Serce - wewnętrzne sanktuarium, gdzie Graf przyjmuje dwór w swojej bogatej Bursztynowej Hali. Znajduje się bezpośrednio na szczycie wzgórza, na którym zbudowano Bursztynową Twierdzę i w centralnym punkcie wyspy. Samo Bursztynowe Serce składa się z trzech elementów:

-na południu: Bursztynowa Hala. Pałac ceremonialny i rezydencja rodu Rutilis. Dach jest wykonany z miedzianych blach i pięknie błyszczy się w promieniach słońca.

-na północy: Katedra Ognia. Główny budynek sakralny na Rutilinie. Witraże w oknach są zbudowane w taki sposób, że wydają się świecić od wewnątrz blaskiem słońca.

-w samym centrum, pomiędzy Halą i Katedrą - Wieża Raroga: główny punkt obserwacyjny Bursztynowej Twierdzy. Również wieża ostatniej obrony. Nie ma do niej wejścia od poziomu gruntu - trzeba najpierw wejść do Katedry lub Hali, przejść po schodach na poddasze, i dopiero wtedy można wejść do Wieży Raroga.

Idąc dalej, docieramy do zachodniego skrzydła zamku - Dworu Żaru. Rodzaj „średniego zamku” całego kompleksu. Podobny architektonicznie do Kręgu Płomieni, ale mniej sztywny i bardziej wystawny. To miejsce wszystkich ceremonii publicznych. To tutaj również przyjmowani są petenci. Wejście ma formę pięknej bramy, nad którą widnieje motto rodu: "Piękno spala wszystkie zasłony".

Wreszcie, na dalekim zachodzie kompleksu, znajduje się Rubinowa Dzielnica - stanowi zaplecze dla zamku. To tutaj mieszkają i działają wszyscy rzemieślnicy, robotnicy i kupcy. 

Wzgórze zamkowe łagodnie opada na osi wschód-zachód, wzdłuż której zbudowano zamek i miasto, ale ma ostre klify na południu i północy. Całą wyspę otacza ogromna rzeka (również źródło wody dla fos i studni). U podnóża wzgórza zbudowano szereg dodatkowych wałów obronnych, a na brzegach rzeki wzniesiono serię fortów. Służą one jako główne koszary wojsk rodu.

Bursztynowa Twierdza jest oczywiście reliktem dawnych czasów i legitymuje Ród Rutilis jako starożytny. Obecnie cała struktura pełni rolę ceremonialną, a faktyczna obrona to seria standardowych tarcz domowych, okalających każdy element Bursztynowej Twierdzy z osobna (Złote Miasto, Krąg Płomieni, Bursztynowe Serce, Dwór Żaru, Rubinową Dzielnicę)

W samej Bursztynowej Twierdzy mieści się dwór liczący około 650 dworzan (wyłącznie kobiet, z wyjątkiem prywatnych asystentów Grafina, jeśli sobie tego życzy). Dwór Żaru może pomieścić 300 gości, wysłanników i posłów. W Złotym Mieście mieszka około 930 służących, z których około połowa to mężczyźni, wykonujący głównie pracę manualną. Rubinowa Dzielnica liczy około 1000 mieszkańców i zachowuje standardowy stosunek płci na Rutilin - 5:4.

3. Czysty "fluff" narracyjny o Caer Rutilin i jego ludziach:

Caer Rutilin jest niezwykle pięknym i bogatym miejscem. Najurodziwsze kobiety i najprzystojniejsi mężczyźni. Eteryczne budowle zdają się unosić w powietrzu, a wszystko odbywa się zgodnie z naturą, a nie przeciw niej. Kolorowe drzewa i kwietne łąki to norma nawet w największych miastach. Całość skąpana w czerwono-złotym blasku, bo to są właśnie najmodniejsze kolory. Najcudowniejsze gmachy Imperium byłyby uznane za grubiańskie i "cięte siekierą" na Rutilin.

Nie znajdziesz dwóch takich samych fryzur, ani dwóch takich samych strojów na całej planecie. Moda i włosy to obsesja lokalnych ludzi. Trefione loki księżnej Irulany wyglądają tutaj jak leniwa fryzura spracowanej matki. Różnorodność bogatych tkanin przyprawia o zawrót głowy - jedwab, satyna, atłas, drobno czesana wełna... Bawełny czy lnu nie uświadczysz nawet w najbiedniejszej chłopskiej chacie, o ile w ogóle o takich można mówić, bo nawet najuboższy Rutilianin byłby co najmniej średniej klasy obywatelem na Kaitanie.

Cała planeta niemal hipnotyzuje swoim pięknem i wszystko jest podporządkowane utrzymywaniem idealnego stanu rzeczy. Wydaje się, że nic i nikt się tu nie starzeje ani nie psuje.

Społeczeństwo Rutilin jest matrylinearne. Unikalna genetyka nadaje mieszkańcom tej planety wyjątkowe cechy fizyczne: kobiety mają rude włosy we wszystkich odcieniach, od truskawkowego blondu po mahoń – absolutny rdzeń kultury Rutilis. Całe życie tutaj kręci się wokół pielęgnacji i ozdabiania włosów. Wszystkie stroje, makijaż, perfumy i biżuteria służą podkreśleniu fryzury. Pomimo odcieni wyłącznie rudych włosów, istnieje ogromne zróżnicowanie w kolorze skóry (od bladej bieli do brązu), kolorze oczu (niebieskie, szare, zielone, bursztynowe i orzechowe), a nawet strukturze włosów (od 1a do 3c).

Mężczyźni również mają unikalną cechę genetyczną – zawsze są blond. Różnice w odcieniach i strukturze włosów, a także kolorze skóry i oczu istnieją, ale są mniej wyraźne niż w populacji kobiet (skóra jest prawie wyłącznie biała lub oliwkowa, oczy szare i niebieskie, typy włosów od 1a do 2c, odcienie od platyny do ciemnego blond).

Obie płcie zdają się mieć mutację utrudniającą przyrost masy ciała, więc prawie wszyscy Rutilianie są co najwyżej lekko pulchni. W związku z tym też nie znajdzie się tu zbyt wielu kulturystów, choć utrzymywanie zdrowej formy fizycznej (ergo pięknego ciała) jest jak najbardziej wymagane. Oczywiście, można znaleźć pojedyncze przypadki osób otyłych lub wyjątkowo umięśnionych, jednak trzeba się bardzo postarać, żeby się do takiego stanu doprowadzić. Ważne - nadmierna muskulatura jest widziana jako groteskowa. Takie podejście typu "próbujesz za bardzo".

Myliłby się jednak ten, kto uważa Rutilian za naród anorektyków. Choć niedowaga jest dużo większym zagrożeniem niż nadwaga, to nadal się pilnują. Zbyt szczupła i słaba sylwetka również nie jest mile widziana. Idealnie ilustruje to lokalne powiedzenie "bujna korona wymaga mocnego pnia", oczywiście nawiązuje to do obsesji Rutilian na punkcie fryzur.

Niestety, społeczeństwo płaci cenę za to piękno. Stosunek urodzeń kobiet do mężczyzn wynosi 5:4, co oznacza, że ​​rodzi się więcej dziewczynek niż chłopców. Ma to również ogromny wpływ na struktury społeczne. Mężczyźni pracują głównie fizycznie i manualnie, podczas gdy sztuki piękne i rzemiosło precyzyjne pozostają w gestii kobiet. Jednak pomimo tego, że prestiżowe zawody są zarezerwowane wyłącznie dla kobiet, a praca fizyczna wyłącznie dla mężczyzn, obie te ścieżki są postrzegane jako wartościowe. Istnieje nawet powiedzenie o "złotej ramie trzymającej rubinowy dach". Wszyscy wiedzą, że bez wsparcia męskiej pracy, kobieca sztuka nie rozkwitłaby, a mężczyźni są z tego dumni. Kobiety z kolei chętnie im za to dziękują przy wielu okazjach i podkreślają znaczenie "złotej ramy". Nawet wioski na Rutilin są piękne, a sprzęt najnowocześniejszy i łatwy w obsłudze.

Ciekawostką jest inżynieria Rutilin. Jako że jest to kultura ceniąca sobie piękno i dbająca o każdy detal, budynki są przede wszystkim piękne, a dopiero później użytkowe. Wymaga to oczywiście codziennych inspekcji i naprawiania najdrobniejszych usterek, ale każda konstrukcja ma swojego opiekuna, który z dumą dokręca śruby czy łata dziury. Jeśli trzeba to codziennie. To też sprawia, że nasze budynki powodują zawrót głowy u innych mieszkańców Imperium. "Jak takie coś w ogóle może stać? Przecież powinno zawalić się po tygodniu!" Ale dzięki codziennej pielęgnacji tak siebie, jak i budowli, możemy sobie pozwolić na tak niezwykle delikatne struktury. Nic nie jest robione na zasadzie "zbuduj-zapomnij", a ci opiekunowie są wręcz personifikacją filozofii "złotej ramy". Dzięki temu nasze budowle wydają się być delikatne i eteryczne. Częstymi motywami są strzelistość, ażurowe lub szklane konstrukcje (zawsze z kolorowego szkła), iluzje unoszenia się nad ziemią czy ruchu, oraz smukłość budowli. Często bryły mają nietypowe kształty. Przez codzienną poprawę osiągamy jeszcze jeden efekt - wydaje się, że nic na Rutilinie się nie starzeje.

Ta sama filozofia przechodzi na ludzi - dbanie o siebie jest tu wręcz religijnie przestrzegane. Każdy ma swoją rutynę pielęgnacyjną - długą, codzienną i dopieszczoną do perfekcji (żartuje się, że szybki prysznic na Caer Rutilin trwa godzinę). Niemniej stosowanie nadmiernych "upiększaczy" nie jest mile widziane. Raczej stawia się na w miarę naturalne kosmetyki, ćwiczenia i dobrą dietę, w celu utrzymania pięknego wyglądu. To też sprawia, że Rutilianie mają ok.20% dłuższy średni oczekiwany czas życia, niż reszta imperium, oraz starzeją się wolniej. Oczywiście zmarszczki i inne niedoskonałości są nieuniknione, ale zazwyczaj tylko dodają dojrzałego uroku. Jest to kolejny punkt tarcia z Bene Gesserit - siostry przechodzą poważne i złożone szkolenie, by kontrolować swój metabolizm i utrzymywać młody wygląd. Rutilianie mają to samo wbite w swojej kulturze i występuje powszechnie.

Przez tak dopieszczony do perfekcji wygląd, szpiegostwo jest dla nas utrudnione. Nie żeby Rutilianie mieli ochotę na babranie się w ciemne sprawki, ale po prostu jest to dla nas fizycznie niewykonalne. Nawet najlepiej wyszkolony szpicel nie ukryje swoich niezwykłych włosów, a o farbowaniu nie ma mowy (w kulturze Rutilin farbowanie włosów to niemal samookaleczanie). Ale dlatego też zawsze gramy w otwarte karty - działamy poprzez dwuznaczne komentarze, cięte riposty i niejasne komplementy. Ale działa to w dwie strony - Ród Rutilis również nie może zostać zinfiltrowany. Nikt inny nie ma takich włosów i fryzur jak my, od razu widać pozaświatowca.

Walka jest u nas nietypowa. Jako brzydzący się przemocą pacyfiści, nie mamy typowej armii. Niemniej, nie znaczy to, że jesteśmy rodem do bicia. Większość naszej obrony jest delegowana do Atrydów, a sami szkolimy naszych wojowników (i wojowniczki, wszak gwardia pałacowa to głównie kobiety) w sztuce obrony. Może nie jesteśmy w stanie pokonać Sardaukarów, ale jesteśmy w stanie wytrzymać ich natarcie, do momentu przybycia posiłków z Kaladanu. W Imperium krąży nawet powiedzenie "Jeden Rutiliański żołnierz to ściana, dziesięciu to forteca, a stu - cytadela". Nazywamy to "Sztuką ściany" (meta - nawiązanie do "Sztuki Wojny"). Kolejnym charakterystycznym elementem jest precyzyjny atak. Brzydzimy się przelewaniem krwi, ale czasem trzeba. Wtedy - kończymy sprawę szybko i sprawnie. Nasi żołnierze wykonują jeden, idealnie wymierzony cios, który powala wroga. Tak samo w skali makro - jeden manewr, przebijający pozycje przeciwnika. Co charakterystyczne - zabicie wrogiego żołnierza to spaprana robota. Całą sztuką jest pokonać przeciwnika i wziąć go żywcem. "Zabić potrafi każdy dureń, ale pokonać - to już sztuka". (na Rutilinie "pokonać" oznacza wygrać walkę bez zabijania przeciwnika, tylko i wyłącznie w tym znaczeniu i w ten sposób).

Na szczęście wojna nam nie grozi. Jako producenci luksusowych dóbr i eksportujący najlepszych specjalistów, jesteśmy bardzo w cenie. Nikt nie chce wyglądać niemodnie na zebraniach Landsraadu, więc nasi arbitri elegantis są na praktycznie każdym dworze. I to jest też nasza siła, która wiąże się z "otwartym szpiegostwem". My nie potrzebujemy noża - wystarczy, że nasz arbiter elegantis powie "lady Fenring miała krzywo utrefioną spódnicę" i reputacja lady Fenring leży na najbliższy sezon. Poza tym chyba tylko Harkonnenowie targnęliby się siłowo na Imperialną Stolicę Piękna, jak Caer Rutilin bywa nazywany.

Największym zagrożeniem dla Rodu Rutilis są więc przemytnicy i fałszerze. Największą siłą zaś - niezrównana biegłość w pałacowych intrygach. I na tych wątkach głównie opiera się moja kampania Rodu Rutilis w "Przygodach w Imperium".

Mam nadzieję, że was tym zaciekawiłem. Czy jest to "fetish worldbuilding"? Być może, ale cała Diuna ma obsesję na punkcie genetyki. Jestem świadom tego, jak to wygląda, ale jednocześnie uważam, że całość pasuje do klimatu Diuny. Jeśli komuś też ten obraz obsesyjnego ale onieśmielającego piękna, eterycznej architektury zgodnej z naturą i wrażenia braku upływu czasu skojarzył się z elfami to ma rację - to była częściowo moja inspiracja do wizji estetycznych Rodu Rutilis.

Dajcie znać co myślicie i jakie macie swoje pomysły na rody i postacie w Diunie!

The spice must flow!

Komentarze