Kolejny epizod mojego romansu z Bretanią.
Dzisiaj opowiem wam nieco o historii tego miejsca, bo jest dość niezwykła. Pamiętacie, jak w poście o bretońskich mitach i legendach wspominałem, że to mieszkańcy sprawili, że Bretania stała się Bretanią? Pewnie sporo z Was, zadało sobie wtedy pytanie "to co tam było wcześniej?" Odpowiadam - Armoryka.
Tak nazywała się część Galii pod panowaniem rzymskim, pomiędzy Loarą i Sekwaną. Obejmowała obszar obecnej Bretanii i większość Normandii. Swoją drogą nazwa może brzmieć znajomo - to tam znajdowała się słynna Wioska Galów z "Asterixa i Obelixa" :)
No więc kiedy nastąpiła zmiana z Armoryki na Bretanię? W okolicach V wieku naszej ery. Wtedy, na zachodnią część Półwyspu Bretońskiego (obecne Finistère i części Côtes-d'Armor oraz Morbihan) przybywają plemiona kornwalijskie. Byli oni częścią większego celtyckiego ludu Brytów (stąd Wielka Brytania) i z czasem zaczęli swój nowy dom nazywać Bretanią. Pełna zmiana nazwy dokonała się w okolicach VI wieku naszej ery, kiedy przybyły kolejne fale Brytów, uciekających przed inwazją Anglo-Sasów. A skąd wzięli się ci pierwsi Brytowie-Bretończycy? Cóż, mówimy tu o ostatnich tchnieniach Imperium Rzymskiego - wielu z nich to byli wojownicy i wodzowie, sprowadzeni do Armoryki właśnie na pomoc Rzymianom.
Swoją drogą to właśnie dlatego język Bretoński jest tak podobny do Kornwalijskiego, a sama pierwotna flaga Bretanii (tzw. Kroaz Du, Czarny Krzyż) jest flagą kornwalijską, jedynie z odwróconymi kolorami - Bretończycy są niejako kuzynami Kornwalijczyków. No i ze względu na wspólne pochodzenie od ludu Brytów, mamy te podobne nazwy - Brytania i Bretania. Nawet czasami można się spotkać z nazwą "Mała Brytania" (jak ten serial) na Bretanię, jednak nie jest ona zbyt popularna (i całe szczęście).
Przedział od VI do IX wieku jest mało znany (niesławne Ciemne Wieki). Wiadomo, że Bretania była rządzona przez 3 królestwa - Domnonea na północy (dzisiejsze Leon i Tregor), Cornouaille w centrum i na południu, oraz Broërec na południowym-zachodzie (dzisiejsze Vannetais). Dynastie rządzące były ze sobą spowinowacone i co chwila się łączyły, by następnie rozdzielić ponownie. Zwróćcie jednak uwagę, że Bretania nie była częścią Imperium Karolingów.
W VIII wieku za to dzieje się ciekawy epizod - Merowingowie umacniają granicę, tworząc Marchię Bretońską. Jest to obszar przygraniczny, mający chronić Cesarstwo przed Bretończykami, i rządzą tam Frankowie. Jednym z najsłynniejszych margrabiów bretońskich (taki tytuł nosili zarządcy tego obszaru) był legendarny Roland z "Pieśni o Rolandzie". Zwróćcie jednak uwagę, że był on z pochodzenia Frankiem, a nie Bretończykiem. Marchia Bretońska zostanie później odtworzona przez Karola Łysego po tym, jak władcy Królestwa Bretanii tęgo zaleźli mu za skórę.
W połowie IX wieku, na scenę wjeżdża Nominoe - pierwszy król Bretanii i niejako "ojciec narodu". To on zjednoczył region pod swoim panowaniem. Rządził nim z nadania Ludwika Pobożnego, z którym trzymał dobre stosunki, ale inaczej już było przy Karolu Łysym. Początkowo byli kumplami, ale sojusze w tamtych czasach były dynamiczne jak w "Grze o Tron". Syn i następca Nominoe - Erispoe - nawet spuścił Karolowi tęgi łomot. Królestwo Bretanii wtedy osiągnęło niezłe zdobycze terytorialne - miało rozmiar dawnej Armoryki
Oczywiście jak jest dobrze, to musi się zkaszanić - pojawiły się dysputy związane z sukcesją. Seria morderstw, przejęć władzy i walk wewnętrznych. Choć ten okres nadal nazywany jest Królestwem Bretanii, to ciężko nadążyć z tytulaturą - jeden nazywa się królem, inny księciem, jeszcze inny jedno i drugie. W każdym razie Królestwo Bretanii przestaje istnieć po śmierci ostatniego króla - Alana Wielkiego. Dzielnie bronił swojego kraju przed wikingami, no ale niestety - Skandynawowie okazali się silniejsi i niedługo po 907 roku zrobili wjazd od Finistère aż po Nantes.
Wikingowie nie nacieszyli się jednak Bretanią zbyt długo, bo w 937 wchodzi Alan II - i sprzedaje im potężnego kopa. Odnawia on kraj, składa hołd Ludwikowi IV i zostaje lennym Księciem Bretanii.
Tak jak poprzedni okres, to czasy Królestwa Bretanii, tak od tamtej pory mamy Księstwo Bretanii. Jest to okres względnie spokojny, mamy jedynie kilka drobnych sprzeczek, w tym krótką Wojnę Bretońsko-Normandzką. Te dwie prowincje rywalizowały ze sobą od dawna, i rywalizują do tej pory (nigdy nie pytajcie Bretończyków o Mont-Saint-Michel).
W sumie wspomnę teraz o bretońskich symbolach - biały gronostaj i Kroaz Du, bo one pojawiają się właśnie w tym momencie. Gronostaj jest herbem panującej dynastii książąt bretońskich, i jest używany powszechnie od początków XIV wieku. Czarny krzyż św. Jerzego (Kroaz Du) to nieco bardziej skomplikowany temat, ale najprawdopodobniej wywodzi się z okresu krucjat i został nadany Piotrowi I Bretońskiemu, przez papieża Grzegorza IX w 1237 roku.
Ciekawym epizodem tutaj, jest udział Bretanii w Wojnie Stuletniej, a raczej jej brak. Tak, Wojna Stuletnia w dużej części ominęła Bretanię. Jednak nie do końca. W latach 1341-1365 miała tam miejsce zastępcza wojna domowa, zwana też Wojną o Sukcesję Bretońską. Bez wchodzenia w szczegóły - jedna z bocznych linii Plantagenetów wyciągała pretensję do tytułu księcia Bretanii, a obecnie rządzący ród w księstwie powiedział im "spadajcie, jesteście po kądzieli". Francja ani Anglia nie brały udziału w tej wojnie bezpośrednio, ale każdy wspierał swojego kandydata. Epizod ciekawy z dwóch względów:
1. Choć wygrał kandydat wspierany przez Anglików, to finalnie złożył hołd królowi Francji.
2. W trakcie tej wojny doszło do tzw. "Potyczki Trzydziestu". Była to zaaranżowana batalia pomiędzy głównymi dowódcami wojsk spierających się książąt, a każdego wspierało po 30 innych walczących, stąd nazwa. Starcie o znikomym znaczeniu dla całej wojny, ale zawiera w sobie ciekawą implikację kulturową. Otóż rycerze walczących stron, odróżniali się od siebie kolorowymi krzyżami na zbrojach. Strona pro-Angielska nosiła czerwone, jak to w Anglii, natomiast strona pro-Francuska nosiła nie niebieskie, jak mogłoby się wydawać, a czarne - tak jak od czasów krucjat było na fladze bretońskiej (Kroaz Du). Jest to o tyle istotne, że pokazuje ważną rzecz - dla Bretończyków już wtedy tożsamość bretońska była związana z byciem poddanymi Francji i nie stała z tym w sprzeczności. Owszem - lenno, autonomia, ale nadal pod parasolem władzy w Paryżu.
Koniec końców, Księstwo Bretanii staje się klientem Królestwa Francji po ślubie Karola VIII z Anną Bretońską w 1491 roku, a finalnie włączone do korony francuskiej w 1547 roku, za sprawą Henryka II Walezjusza - pierwotnie księcia Bretanii, koronowanego na króla Francji. Prywatnie był to ojciec Henryka III Walezjusza - króla Polski.
W Bretanii jednak nadal kwitła lokalna kultura i zaczęto ją zwalczać dopiero za czasów Rewolucji Francuskiej, uznając lokalne języki za przejaw rojalistycznych sentymentów. O ironio, dopiero od przełomu XVII i XVIII wieku zaczął się kształtować współczesny język bretoński. Kultura jednak przetrwała, dzięki romantyzmowi i jego zamiłowaniu do ludowych baśni. Bardzo ważni tutaj byli Anatole Le Braz (zwany "Bardem Bretanii") oraz François-Marie Luzel. No i nie mogę nie wspomnieć o kontrowersyjnym dziele "Barzaz Breiz" ("Ballady Bretanii") Theodore'a de la Villemarque. Autentyczność tego dzieła budzi dyskusje do dziś, niemniej czy znalezione czy napisane - walnie przyczyniło się do odkrycia na nowo historii i kultury Bretanii.
Na szczęście w latach 60 XX wieku nastąpił celtycki renesans i obecnie mamy przepotężny powrót do pielęgnowania i rozpowszechniania (a nawet w pewnych aspektach uwspółcześniania) bretońskiej kultury. Ale o zwyczajach opowiem jutro.
Kenavo.
Komentarze
Prześlij komentarz