Dziś opowiem Wam o jednym z moich ulubionych stylów zbroi.
Zbroja alla tedesca, bo o niej mowa, powstała w okolicach 1480 roku, więc już na sam koniec średniowiecza, w północnych Włoszech. Jest ona połączeniem stylu włoskiego właśnie i niemieckiego. Ale po kolei, o co chodzi z tymi stylami?
W latach 20 XV wieku, gdy pojawiła się pełna zbroja płytowa, wykształciły się jej dwa główne style - produkowany w Niemczech styl gotycki, oraz produkowany we Włoszech, głównie w Mediolanie, styl, cóż, włoski, zwany też mileńskim (od włoskiej nazwy miasta - Milano). No więc czym one się różnią?
Zbroja gotycka, jest w konstrukcji symetrycznej (to ważne), nabiodrniki (osłony ud) sięgają wyżej (faktycznie osłaniają staw biodrowy) i przez to mają w swojej górnej części folgę, czyli płytki stalowe zachodzące na siebie teleskopowo, umożliwiając swobodny ruch. Placart (osłona brzucha) jest przez to krótszy, oraz zamocowany do kirysu (osłony klatki piersiowej) na nicie. Sabatony (buty) są skonstruowane z długim czubem - zapewne po to, by móc kopnąć wrogiego piechura, gdyby podszedł za blisko. Kolejnymi elementami konstrukcji, są rozety osłaniające pachy, mniejsze naramienniki, charakterystyczne rękawice z każdym palcem artykułowanym (czyli rękawica jest w pełni "pięciopalczasta") - swoją drogą wyglądają jak ze zbroi Saurona - oraz hełm typu salada.
Salada przypomina kształtem późniejsze (XIX-XX wiek) hełmy wojskowe, z tyłu ma długi nakarczek (co odróżnia zbroję niemiecką od zbroi francuskich czy angielskiej, które miały nakarczek dużo krótszy), oraz oczywiście zasłonę. Co ciekawe jest to hełm bardzo płytki - sięga jedynie do ust. Dokładano więc podbródek, który osłaniał szyję i dolną część twarzy. Miał też swoją zasłonę otwieraną w dół.
Ciekawostka - choć osłona krocza wygląda jak pielucha z kolczugi, to w istocie konstrukcja bardziej przypomina krótkie spodenki - po prostu część jest schowana pod wysokimi nabiodrnikami.
Dodatkowo, charakterystycznym elementem zbroi gotyckiej jest tzw. kanelowanie, czyli ozdabianie zbroi, poprzez wytrawianie lub wybijanie w niej drobnych kanalików, biegnących wzdłuż krawędzi i tworzących różne wzory. Pełniło to nie tylko funkcję estetyczną, ale również wzmacniało płytę, tworząc swego rodzaju "strefę zgniotu". No i co można zauważyć - zbroja gotycka jest bardzo dobrze dopasowana do ciała. Zbroje zawsze były robione na wymiar, ale Niemcy robili swoje niemal jak stalowe kombinezony. Czasami zastanawiam się, gdzie tam miejsce na arming dublet.
Przykład zbroi gotyckiej. Zdjęcie pochodzi ze strony armstreet.com, należy do zasobów Historisches Museum w Wiedniu
Dobra, no to teraz o zbroi włoskiej. Drugie tyle :P
Zbroja włoska jest przede wszystkim asymetryczna - lewy naramiennik i nałokietnik są większe (naramiennik zachodzi częściowo na lewą pierś), zaś prawa rękawica ma dołożoną folgowaną płytkę, dodatkowo osłaniającą palce. Lewa rękawica w ogóle jest "dwupalczasta". Skąd taka asymetria? Lewa strona jest wystawiona na cios kopii przeciwnika.
Kolejną różnicą jest placard - doczepiany do kirysu na skórzane pasy, oraz schodzący niżej. Czemu? Ponieważ dochodzimy do kolejnej różnicy - nabiodrniki zbroi włoskiej są niższe i sięgają tylko pod biodro (czasem są na tyle niskie, że nie mają nawet tej folgi na górze).
Jednak włosi osłaniali swoich rycerzy nie tylko niżej schodzącym placardem, ale również taszkami - były to takie dodatkowe płytki doczepiane do placardu na dole i zasłaniające prześwit między nim a nabiodrnikami. Były dwie z przodu, dwie na bokach i jedna z tyłu (ciekawostka - Anglicy nazywają tylną taszkę "cutlet plate").
Tu dochodzimy do kolejnej różnicy - włosi, jak to modnisie - swoim rycerzom dawali spódniczki :P A tak na serio - wspomniana osłona krocza, to w zbroi włoskiej była właśnie swego rodzaju spódniczka kolcza (tak, serio to się tak nazywa), czyli po prostu szeroki pas kolczugi, rozpinany między jednym biodrem a drugim i zasłaniający krocze. Tylko z przodu, no bo tył osłaniała "zasłona kotleta", oraz obłęk konia. Czemu o tym samym nie pomyślano z przodu? Przecież też jest obłęk. No tak, ale po pierwsze - rycerz był z przodu najbardziej narażony na atak, po drugie - nie miał dodatkowej taszki, po trzecie - męska potrzeba dodatkowej osłony "klejnotów" :P
Schodząc na sam dół mamy kolejną różnicę - buty. W zbroi włoskiej są one krótkie, za to szerokie. Ewidentnie włosi woleli kopem zadać obrażenia obuchowe, niż kłute. Wracając do całokształtu - w ogóle zbroja włoska jest bardziej zaokrąglona, niż zbroje gotyckie.
Jako osłonę głowy, włosi stosowali hełm typu armet. Jest to dość klasyczny hełm rycerza - z wystającą do przodu zasłoną. Wynika to z ewolucji od znanych z okresu grunwaldzkiego zasłon typu "psi pysk". Co ciekawe, armet również miał z przodu podbródek, jednak służył on nie tyle do dodatkowej osłony szyi (chociaż to też, nawet miał w swojej konstrukcji tzw. obojczyk, czyli osłonę właśnie obojczyków), co do zapobiegnięcia podbiciu zasłony, przez cios od dołu. Jako że salada jest dopasowanym hełmem, a zasłona jest płaska w przekroju podłużnym, tam ten problem nie występował. W wystającym armecie, podbicie zasłony było realnym zagrożeniem.
Kolejna ciekawostka - armet zakładało się rozłączając dolną połowę hełmu na boki. Można powiedzieć, że miał swoiste osłony policzków, łączone na brodzie po założeniu hełmu. W niektórych późniejszych modelach, te dwie dolne połowy rozłączały się nie tyle do góry ile do tyłu - zawiasy były nie pod uszami, a niejako za nimi i w pionie.
Finalnie, najbardziej widoczna różnica - zbroja włoska jest idealnie gładka i jeszcze wypolerowana na lustro. Żadnych wzorów ani kanelowania. Czemu? Cóż, była to metoda odbijania ciosów. Ostrze ześlizgiwało się po okrągłej i gładkiej powierzchni.
Przykład zbroi włoskiej. Zdjęcie pochodzi ze strony steel-mastery.com. Przedstawia zbroję ze zbiorów Muzeum Diecezjalnego Chiesa Di Santa Maria Delle Grazie.
No więc wreszcie jesteśmy na finiszu - czym do diabła jest ta zbroja alla tedesca?
Tak jak wspomniałem, powstała ona w północnych Włoszech - na granicy z Niemcami. Tego typu zbroje były więc niejako wypadkową obu kultur. Swoją nazwę zawdzięczają temu, że choć były robione przez Włochów, to były robione na rynek niemiecki i zawierały niemieckie elementy - alla tedesca to po włosku oznacza "na styl niemiecki". Czym one się charakteryzowały?
W dużej części, były to zbroje w stylu włoskim, ale ozdobione kanelowaniem w stylu niemieckim. Dodatkowo, często miały rozetę pod prawą pachą (lewa była chroniona przez duży naramiennik), oraz rękawice w konstrukcji niemieckiej (dłuższe a węższe). Czasem bywało wręcz tak, że jedna rękawica była "włoska", a druga "niemiecka". I takich przykładów łączenia stylów mógłbym mnożyć - widziałem egzemplarze również z butami w stylu niemieckim (choć cała reszta zbroi jest "włoska"). Hełmy były używane oba - salada i armet - choć to właśnie ze stylem alla tedesca należy łączyć ten armet otwierany na tylne zawiasy.
Kocham tę zbroję głównie za to, że oferuje najlepsze rozwiązania z obu stylów - walory ochronne zbroi włoskiej i piękno zbroi gotyckiej. Dodatkowo, przez to, że lewy naramiennik jest szerszy, stanowi lepszą platformę dla tarczy (w tamtym okresie - późny wiek XV - montowanej na ramieniu, a nie trzymanej w ręce), zaś prawa ręka - ta operująca kopią lub mieczem - ma więcej swobody przez niemiecką konstrukcję naramiennika. Jednocześnie nie traci ochrony, dzięki obecności rozety.
Przykład zbroi alla tedesca. Zdjęcie znalezione na Reddicie r/ArmsandArmor
No i na koniec taka prywata - jako że zbroja alla tedesca, miała dodatkowe płyty montowane na naramiennik i nałokietnik lewej ręki, to można nieco "oszukać" i stworzyć niejako układ 2w1. Do turnieju kopijniczego można sobie te elementy doczepić, tworząc potrzebną na koniu asymetrię, zaś do walk pieszych te płyty zdjąć i oswobodzić lewą rękę (pod tymi płytami konstrukcja naręczaka jest bardziej niemiecka niż włoska). Ta sama reguła tyczy się hełmów - armet do gonitw, salada do buhurtu. Oba zgodne ze stylem zbroi ;)
Oczywiście takie podejście jest absolutnie ahistoryczne, niemiej jak nie chcecie wydawać kupy forsy na dwie zbroje, a potrzebujecie tej różnicy w zależności od turnieju, to może będę tym namawiającym do grzechu diabełkiem ;)



Komentarze
Prześlij komentarz